W tym roku liczą na wynagrodzenie w wysokości 1500 –2000 zł, ze średnią na poziomie 1640 zł do ręki, co jest zgodne ze stawkami rynkowymi i oznacza wynagrodzenie w okolicach 2300 złotych brutto. Ale nawet przy tak skromnych oczekiwaniach znalezienie pracy jest dziś bardzo trudne, a w przyszłości będzie jeszcze trudniejsze.

Także jeśli chodzi o formę zatrudnienia, oczekiwania bezrobotnych są dostosowane do rynku. Choć niezależnie od wieku dominuje wśród nich zainteresowanie pracą stałą, w pełnym wymiarze, to dla wielu jest najważniejsze, by praca po prostu była. Jedna trzecia (37 proc.) ankietowanych bezrobotnych, którzy szukają pracy z gospodarstw domowych, w których nie było innych osób bez zajęcia, była gotowa podjąć w tym roku jakąkolwiek pracę. Jeszcze bardziej byli zdesperowani bezrobotni wywodzący się z gospodarstw domowych, w których dwie osoby lub więcej poszukiwały pracy. Wśród nich aż 47 proc. gotowych było wykonywać jakiekolwiek zajęcie. Sytuacja szybko się nie polepszy. Jak podkreślają eksperci, bezrobotnych będzie przybywać, bo pracodawcy tworzą mało miejsc pracy w wyniku pogarszającej się koniunktury gospodarczej.

Według prognoz tylko do końca tego roku liczba zarejestrowanych osób bez zajęcia może się zwiększyć o ponad 100 tysięcy – do ponad 2,1 mln. Kolejka po każdy wolny etat jeszcze się wydłuży, co będzie skłaniało bezrobotnych do większego wysiłku w staraniach o płatne zajęcie. Część z nich może wyjechać za granicę w poszukiwaniu pracy po długich, bezskutecznych próbach jej znalezienia nad Wisłą. Ale może zwiększać się także grupa osób, która już straciła wiarę w znalezienie zatrudnienia i jest na utrzymaniu rodziny lub opieki społecznej.