W Warszawie wciąż obowiązuje dekret Bieruta z 1945 roku, na mocy którego państwo przejęło całą własność w mieście. Dlatego z braku przepisów o choćby częściowej rekompensacie za utracony majątek poszkodowani lub ich spadkobiercy coraz częściej uzyskują w sądach zwrot majątku, powołując się na bezprawie komunistycznych przepisów. A to oznacza lawinowy wzrost kosztów dla stolicy. O ile w 2008 roku na ten cel ratusz musiał przeznaczyć 30 mln zł, to już w ubiegłym roku 200 mln zł.

Zwrot majątków miałby być finansowany z dwóch źródeł. Jednym z nich ma być warta kilka mld zł specjalna rezerwa Ministerstwa Skarbu, na którą składają się udziały państwa w przedsiębiorstwach. Osobny fundusz reprywatyzacyjny ma też utworzyć stołeczny ratusz.