Chirurgia plastyczna to obecnie jedna z bardziej poszukiwanych specjalności na polskim rynku medycznym. Według wyliczeń Naczelnej Izby Lekarskiej uprawnienia w tym zakresie posiada 180 lekarzy, z których 174 pracuje w swoim zawodzie. Tymczasem szacuje się, że zapotrzebowanie na chirurgów plastyków jest przynajmniej dwa razy większe. Co więcej – będzie stale rosnąć. Wzrasta bowiem nie tylko popyt na zabiegi z dziedziny medycyny estetycznej. W sumie rynek rośnie od 20 do nawet 40 proc. rocznie. Do tego polskim rynkiem chirurgii plastycznej coraz bardziej interesują się pacjenci z zagranicy. Dziś stanowią już około 20 proc. wszystkich klientów korzystających z tego rodzaju usług.

– W porównaniu z innymi krajami nasz wypada słabo pod względem liczby chirurgów plastycznych. Jesteśmy w ogonie Europy – uważa Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej.

Co gorsza, szybkie nadrobienie zaległości względem innych państw nie jest możliwe. Bo żeby zrobić specjalizację, trzeba mieć opiekuna chirurga plastyka, a każdy z nich może zająć się najwyżej dwoma kandydatami. Brakuje też ośrodków akredytowanych, w których młodzi lekarze mogliby nabierać doświadczenia, co też wymaga czasu: najpierw 5-letni staż chirurga ogólnego, a dopiero potem 3-letni specjalistyczny.

Na szczęście ma się to zmienić. – Czas kształcenia zostanie skrócony do pięciu lat. Przez pierwsze trzy lekarz będzie zdobywał specjalizację w chirurgii ogólnej, a przez kolejne dwa w dziedzinie chirurgii plastycznej – dodaje Maciej Hamankiewicz. Dzięki temu jest szansa na wypełnienie, choć w niewielkim stopniu, braków na rynku w grupie tego rodzaju specjalistów.

Jeżeli chodzi o rynek pracy dla chirurgów plastyków, został obecnie zdominowany przez prywatny sektor służby zdrowia. Stawki wynagrodzenia i warunki pracy proponowane przez prywatne kliniki są tak wysokie, że mało który z lekarzy decyduje się z nich nie skorzystać. Potrafią być nawet kilka razy wyższe niż w sektorze publicznym, a zarobki na poziomie 10–15 tys. zł miesięcznie netto nie są niczym nadzwyczajnym.