Oficjalnie jeszcze żaden chętny nie zgłosił się do wyścigu o najważniejsze stanowisko w Enei. Powód – termin składania ofert upływa 16 listopada. Z naszych informacji wynika jednak, że w ostatnich dniach pojawiły się nazwiska dwóch menedżerów, których obecność w konkursie byłaby mile widziana przez członków rady nadzorczej Enei, kontrolowanej przez Skarb Państwa trzeciej spółki na rynku energetycznym.

Chodzi o Jarosława Myjaka i Pawła Skowrońskiego. Pierwszy to obecny wiceprezes PKO BP, najpotężniejszego banku na polskim rynku finansowym. Drugi do czerwca był wiceprezesem Polskiej Grupy Energetycznej PGE, gracza numer jeden w branży energetycznej.

Jarosław Myjak na pytanie o konkurs na prezesa Enei odpowiedział DGP, pisząc w SMS-ie: „Jest poza zakresem mojego zainteresowania”. W branży mówi się jednak, że obecność Myjaka na czele energetycznej grupy byłaby dla Skarbu Państwa korzystna na dwa sposoby. Po pierwsze dawałaby gwarancję, że miliardy, które na budowę nowej elektrowni Enei w Kozienicach pożyczył państwowy PKO BP, byłyby dobrze wydawane. Po drugie po burzliwych rządach w poznańskiej grupie Macieja Owczarka, który pod koniec września stracił stanowisko, Myjak gwarantowałby stabilizację.

Z naszych informacji wynika, że część rady nadzorczej Enei w wyścigu po fotel prezesa spółki chętnie widziałaby również Pawła Skowrońskiego, byłego wiceprezesa PGE oraz Vattenfall Polska. Skowroński nie chciał skomentować tych doniesień. Przez rynek jest postrzegany jako uznany menedżer, który w walce o prezesurę w PGE stanął w szranki z Krzysztofem Kilianem.

Myjak i Skowroński z nawiązką spełniają warunki, jakie dla kandydatów postawił nadzór właścicielski. Nowym prezesem Enei może zostać menedżer z co najmniej 10-letnim doświadczeniem na stanowiskach kierowniczych, w tym co najmniej 5-letnim okresem pracy na stanowisku członka zarządu w spółkach kapitałowych. Obowiązkowo kandydat musi udokumentować 2-letnie doświadczenie związane z zarządzaniem podmiotem notowanym na rynku publicznym, np. na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie.

– Nowy prezes Enei musi posiadać zdolność łączenia interesów wielu udziałowców. Przygoda z giełdową spółką daje dobrą szkołę – tłumaczy jeden z członków rady nadzorczej spółki. – Przede wszystkim jednak poszukujemy lidera, który pociągnie za sobą ponad 14 tys. pracowników grupy i będzie się identyfikował z firmą – dodaje nasz rozmówca.

Przy wyborze nowego prezesa Enei zatrudniona została firma headhunterska Spencer Stuart Poland, która ostatnio pomagała wyłonić m.in. szefa PZU.