Zyski z euroobligacji Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa zapadających w 2017 roku spadły w piątek rano do 2,97 proc. Poziom ten nie był tak niski od 5 września, kiedy to firma negocjowała z Gazpromem obniżkę cen. Papiery te pozwoliły od swojej emisji 9 lutego zarobić 8,2 proc., w porównaniu do 10 proc. ogólnego indeksu obligacji spółek gazowych na rynkach rozwjijających się JPMorgan & Chase.

Dzięki temu, jak powiedział w rozmowie z telewizją TVN CNBC minister skarbu Mikołaj Budzanowski, PGNiG będzie mógł zaoszczędzić ok. 3 mld zł rocznie i zwiększyć wydatki na „strategiczne” poszukiwanie gazu łupkowego w Polsce. Gazprom, przeciw któremu toczy się obecnie w postępowanie antymonopolowe UE, zgodził się na obniżkę cen dla prawie wszystkich starających się o to klientów w Unii.

„Ta umowa bardzo dużo zmienia zla PGNiG, ponieważ do tej pory ich największą bolączką były wysokie koszty importu, a ta właśnie zniknęła,” komentuje Maciej Hebda, główny analityk Espirito Santo Investment Bank. „Gotówka pozwoli im na zaciągnięcie dodatkowych kilku miliardów złotych kredytu na swoje najważniejsze projekty.”

6 listopada, kiedy ogłoszono wynik negocjacji PGNiG, akcje firmy podskoczyły o 15 proc., najwięcej w historii notowań giełdowych spółki, czyli od 2005 roku. Według amerykańskiej Energy Information Agency, Polska posiada największe w Europie niewykorzystane złoża gazu łupkowego. Roczne zapotrzebowanie kraju na gaz wynosi 14,4 mld metrów sześciennych, z czego jedna trzecia importowana jest z Rosji.

Prezes PGNiG Grażyna Piotrowska-Oliwa zapowiedziała, że dla konsumentów ceny gazu zostaną obniżone od przyszłego roku, co pozwoli na rozłożenie pozytywnego wpływu umowy z Gazpromem na finanse firmy.

„Nie wiem, czy nowy kontrakt będzie miał taki znaczący wpływ na kondycję PGNiG skoro firma chce przenieść obniżkę na klientów,” komentuje Witold Garstka z BZ WBK Asset Management. „To nie musi wcale oznaczać, że rentowność firmy wzrośnie.”