Piotr Niemczycki, jeden z ojców założycieli i prezes Agory, wydawcy m.in. „Gazety Wyborczej”, od czterech lat próbuje przestawić spółkę na nowe cyfrowe tory i choćby częściowo uniezależnić ją od kapryśnego rynku reklamy. Zadanie jest jednak trudniejsze, niż mógł przypuszczać, i przez najbliższe kwartały będzie musiał głównie koncentrować się na ograniczaniu kosztów.

„Widać, że spółka walczy” – napisał Dariusz Górski, analityk domu maklerskiego BZ WBK, w komentarzu do ogłoszonych w piątek wyników spółki za trzeci kwartał. Widać z nich, że spółka robi, co może, by na spadającym rynku reklamy, który obniża jej przychody, utrzymać rentowność. Oszczędza więc, na czym się da, i zwalnia ludzi. Nie ma jednak innego wyjścia, bo w samym tylko trzecim kwartale jej wpływy spadły z 284 mln zł przed rokiem do 264,4 mln zł. Strata wyniosła 8,7 mln zł (analitycy oczekiwali, że będzie to 11 mln zł), podczas gdy rok wcześniej spółka chwaliła się zyskiem w wysokości 5,4 mln zł. Straty byłyby jednak mniejsze, gdyby nie koszty związane ze zwolnieniami. Dariusz Górski dodaje, że nie widzi przyszłości różowo: „Wydaje się, że poprawy przychodów w głównych segmentach Agory raczej nie będzie. Lepsza sytuacja może wystąpić jedynie w kinach, jednak w kontekście grupy za mało »ważą«, aby zmienić kierunek, w którym ona podąża”.

Filarem Agory, mimo wzrostów przychodów, nie stał się internet. Prasa, choć spada, wciąż przynosi spółce więcej pieniędzy. Na dodatek internet ponownie stał się nierentowny. – Po tylu latach inwestowania w internet to już naprawdę nie powinno się zdarzyć – dodaje Waldemar Stachowiak, anlityk Ipopema Securities.

Spółce potrzebna jest dywersyfikacja, czyli uniezależnienie od reklamy. Dziś jest to tak samo aktualne, jak było przed czterema laty, gdy Piotr Niemczycki obejmował stery w Agorze, zastępując Marka Sowę. Kurs akcji Agory pikował z powodu nietrafionego przejęcia serwisów ogłoszeniowych Trader. Objęcie sterów przez Niemczyckiego nieco uspokoiło nastroje. Jest jednym z założycieli, który ma udziały w spółce Agora Holding, kontrolującej giedłową Agorę. Wśród części inwestorów nie brakowało jednak obaw – jak pisał wówczas miesięcznik „Press” w sylwetce nowego prezesa – czy nowe otwarcie będzie w stanie zapewnić menedżer, który praktycznie całe zawodowe życie przepracował w jednej firmie. Niemczycki związany jest z Agorą i „Gazetą Wyborczą” od samego początku, a z jej środowiskiem od lat 80., gdy przyjechał do Polski z Malty.

Pod jego kierownictwem spółka zaczęła odbudowywać zaufanie rynku. Kurs z ok. 15 zł odbił do blisko 20 zł. Niemczycki zaskoczył pozytywnie inwestorów w 2010 r., przejmując sieć kin Helios, co potraktowano jako pierwszy ważny krok do uniezależnienia spółki od reklam. Jednak analitycy wytykają, że w tym roku przychody kin spadają. Pod wodzą Niemczyckiego Agora zaczęła też realizować strategię przenoszenia „Gazety Wyborczej” i innych tytułów do cyfrowej dystrybucji, także wprowadzając opłaty za treści w sieci. To jednak za mało, by odwrócić sytuację spółki.

Analityków niepokoi, że po odejściu ze spółki odpowiedzialnego za internet Tomasza Józefackiego nie powołano jego następcy, co odczytano jako zepchnięcie sieci na dalszy plan. – Prezes próbuje, próbuje, ale monetyzacja treści to trudne zadanie – przyznaje Waldemar Stachowiak. I dodaje, że dobrym krokiem byłyby dalsze próby dywersyfikacji biznesu – strategiczne znaczenie miałoby np. przejęcie Multikina. – Niestety w następnych kwartałach spółkę czeka głównie walka o rentowność, czyli dalsze cięcia, bo rynek reklamy będzie się kurczył – dodaje Stachowiak.