Ponad połowa badanych firm z branży transportowo-logistycznej w ciągu trzech ostatnich lat padła ofiarą przestępstw, przy czym 15 proc. zostało okradzionych dwa lub trzy razy. Nie ma szczegółowych danych dotyczących strat na rynku polskim. Według danych zrzeszającej transportowców organizacji Logistics Security Network, roczne straty spowodowane kradzieżami i wyłudzeniami kosztują europejską branżę transportową 10 mld euro.

Z większą finezją niż w Niemczech

Jak wynika z danych Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Transportu Drogowego, który przeprowadził anonimowe ankiety wśród przedsiębiorców branży transportowej, w Polsce kradnie się raczej towary tanie i łatwe do sprzedania. Ponad połowa pokrzywdzonych przedsiębiorców wskazała, że straty w wyniku przestępstwa wyniosły mniej niż 10 tys. euro.

Metody działania przestępców w Polsce różnią się od tych stosowanych u naszych sąsiadów. W porównaniu z Niemcami i Czechami w Polsce rzadziej dochodzi do brutalnych rozbojów. Dzisiaj już rzadko zdarza się, żeby złodzieje przejęli towar razem z pojazdem, wysadzając kierowcę na trasie. Działają w bardziej wyrafinowany sposób. Z danych policji wynika, że gangi trudniące się okradaniem transportów są bardzo dobrze zorganizowane.

– Od kilku lat systematycznie zwiększa się liczba oszustw, które polegają na wyłudzaniu towarów albo przez zakładanie fikcyjnych firm, albo podszywanie się pod legalnych przewoźników. Ten wzrost jest odwrotnie proporcjonalny do liczby bezpośrednich napadów na kierowców samochodów ciężarowych – mówi Mirosław Gruszeczka, ekspert do spraw bezpieczeństwa w firmie przewozowej K-EX.

Z czego to wynika? Według eksperta zmiana sposobu działania przestępców to efekt przede wszystkim łagodniejszej sankcji karnej w razie zatrzymania przez policję. Jak jednak podkreśla, jednostkowe straty ponoszone przez przedsiębiorców w wyniku tych przestępstw mogą być porównywalne ze stratami przy napadach.

Najczęściej dochodzi do utraty ładunku w wyniku oszustw ze strony podwykonawców – to 42 proc. przestępstw w sektorze transportowym. 31 proc. przypadków to fałszerstwo albo podszywanie się pod inną firmę. Przestępcy najczęściej zakładają firmy słupy o minimalnym kapitale zakładowym służące do dokonywania oszustw.

Dobrze zorganizowani złodzieje poznają datę i godzinę odbioru ładunku. Następnie podstawiają ciężarówkę, żeby przejąć towar od załogi obsługującej magazyn. Sztuczka udaje się, jeśli ta nie sprawdza dokumentów odbiorcy (albo współpracuje ze złodziejami). Ankietowani przedsiębiorcy przyznają, że często dochodzi do kradzieży w miejscu załadunku i rozładunku towaru – w takich okolicznościach towar utraciła ponad jedna czwarta ankietowanych. Ponadto jedna trzecia okradzionych przynajmniej raz utraciła towar w wyniku włamania do ciężarówki.

Sprawdzaj i nie oszczędzaj

Najlepszą metodą ochrony przed kradzieżą albo oszustwem jest dokładna weryfikacja partnerów biznesowych. Jak wykazują badania, tylko 46 proc. polskich przedsiębiorców z sektora TSL zawsze sprawdza wiarygodność kontrahentów, a często robi to tylko co trzeci. Użyteczne są np. giełdy frachtowe, które dają niemal kompletne narzędzia do tego, by właściwie zweryfikować partnera, któremu chce się powierzyć przewóz towaru (za pomocą kilku kliknięć możemy sprawdzić referencje przewoźnika, dane kontaktowe itd.).

Jak wykazały anonimowe ankiety, w firmach transportowych osoby decyzyjne zaczynają na poważnie myśleć o zapobieganiu napadom dopiero po pierwszej szkodzie. W Polsce wciąż mści się oszczędzanie na polisach autocasco. Przedsiębiorca, który ma ubezpieczyć flotę pojazdów i zapłacić np. 200 tys. zł, często z takiej polisy rezygnuje. Zakłada, że prawdopodobieństwo szkody jest małe. Ciężko przekonać firmy transportowe, że warto korzystać z doradców przy doborze polisy. Właściciele często nie wierzą, że to oni mogą zostać okradzeni, dopóki to się nie stanie.

Raport o kradzieżach w transporcie w latach 2009 – 2012 powstał na zlecenie Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Transportu Drogowego. W badaniu wzięło udział 3,5 tys. przedsiębiorców z sektora TSL z siedmiu krajów europejskich: Czech, Litwy, Niemiec, Polski, Rosji, Słowacji i Ukrainy. Ankietowanym zadano 14 pytań dotyczących m.in. rodzaju i wartości utraconego towaru oraz weryfikacji partnerów biznesowych.

Co zrobić przed zleceniem ładunku

Radzi Leszek Duda, wiceprzewodniczący Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Transportu Drogowego:

● sprawdź dokumenty przewoźnika w bazach KRS, Centralnej Ewidencji Informacji Działalności Gospodarczej i Generalnej Inspekcji Transportu Drogowego;

● przeszukaj fora giełd frachtowych i informacje o kontrahencie w wyszukiwarce internetowej;

● sprawdź ważność polisy ubezpieczeniowej zleceniodawcy;

● zażądaj od przewoźnika kopii dowodów rejestracyjnych wraz z ubezpieczeniami;

● zapytaj o listę poprzednich zleceniodawców i zadzwoń do nich z prośbą o referencje;

● po podstawieniu pojazdu przez przewoźnika sprawdź kopię licencji oraz czy wpisy w dowodzie są zgodne z bazą Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego;

● koniecznie zweryfikuj tożsamość kierowcy.

Bardziej lub mniej niebezpiecznie

● W Niemczech napadów jest mniej (aż 59 proc. przedsiębiorców zadeklarowało, że w ciągu ostatnich trzech lat nie padło ofiarą przestępstwa w transporcie), ale są bardziej zuchwałe. U naszych zachodnich sąsiadów w ciągu ostatnich trzech lat aż 49 proc. firm utraciło ładunek w wyniku włamania do naczepy. Częściej niż w przypadku innych państw ginął cały ładunek (12 proc. przypadków), a nie tylko jego najbardziej wartościowa część.

● Dużym ryzykiem jest świadczenie usług na terenie Rosji ze względu na powierzchnię kraju, złą jakość infrastruktury i nieprzejrzyste reguły działania administracji. Najpopularniejszą metodą w Rosji jest zagarnięcie towaru przez podwykonawcę oszusta. W ten sposób ładunek straciło 42 proc. firm uczestniczących w badaniu.

● Za najtrudniejszy dla przewoźników rynek w Europie uznawana jest Ukraina. Tamtejsi przewoźnicy mają bardzo konkurencyjne ceny, ale problemem są dramatyczna infrastruktura drogowa, niestabilne prawo i poziom korupcji. Aż 77 proc. ukraińskich przedsiębiorców transportowych zostało w ciągu ostatnich trzech lat okradzionych na terenie własnego kraju. Na większą skalę niż w Polsce (36 proc.) na Ukrainie rozwinęło się fałszowanie dokumentów. Dominującym typem przestępstw jest okradanie naczep na parkingach i stacjach benzynowych.