"Mocny wzrost na światowym rynku gazu jest dla nas ogromną szansą. Nasze przychody w tym segmencie wzrosły ponad trzykrotnie w ciągu ostatnich pięciu lat, osiągając 9 mld dolarów minionym roku. Do 2015 roku chcemy w tym segmencie zainwestować ponad 20 mld dolarów" - powiedział Voser podczas spotkania z inwestorami.

Według Shella globalny popyt na energię pierwotną do 2050 roku podwoi się w stosunku do poziomu z roku 2000. Wyniesie on około 400 mln baryłek ekwiwalentu ropy dziennie w porównaniu z 200 mln baryłek w roku 2000 i 270 mln w 2011.

Co istotne, głównym motorem wzrostu popytu na energię będą kraje spoza OECD, które w 2030 roku będą zużywać około dwóch trzecich energii na świecie, w porównaniu do obecnego poziomu 56 proc.

Zdaniem prezesa koncernu Shell, głównym źródłem energii pierwotnej w perspektywie roku 2050 pozostaną węglowodory. Wśród nich największy potencjał wzrostu ma właśnie gaz. Według analiz Shella popyt na to paliwo wzrośnie o około 60 proc. pomiędzy 2010 a 2030 rokiem, osiągając 25-proc. udział w całości zapotrzebowania na energię pierwotną.

Pomimo zapowiadanej rewolucji łupkowej, zdaniem Shella większy potencjał tkwi w rynku LNG. "Popyt na skroplony gaz ziemny podwoił się w ciągu ostatniej dekady do poziomu 200 mln ton rocznie. Do 2020 roku możemy spodziewać się osiągnięcia granicy 400 mln ton rocznie i 500 mln ton w 2025 roku" - przewidują eksperci koncernu.

Aby ta prognoza mogła się zrealizować, konieczne będą jednak ogromne inwestycje w infrastrukturę i technologie LNG. Shell szacuje je na około 700 mld dolarów.

Shell ma obecnie możliwość skroplenia 22 mln ton gazu ziemnego rocznie. W budowie znajduje się kolejna instalacja, tym razem w Australii, która pozwoli zwiększyć ten wolumen o kolejnych 7 mln ton. Koncern analizuje możliwość uruchamiania kolejnych instalacji o łącznej mocy przerobowej 20 mln ton rocznie m.in. w Indonezji, Australii oraz Ameryce Północnej.