Ten wyrok może wywołać fale kolejnych pozwów.

W Australii chodzi o tzw. Constant Proportion Debt Obligations (CPDO), czyli finansowy instrument pochodny, którego wartość zależna jest od wartości pakietów kredytów hipotecznych. Standard & Poor’s wydał mu ocenę AAA, co mniej więcej oznaczało takie ryzyko niewywiązania się emitentów tych derywatów ze zobowiązań, jak rządu USA.

Australijskie gminy zainwestowały w CPDO równowartość 16 mln dol., z czego 93 proc. straciły. Sędzia orzekła na ich rzecz odszkodowanie o równowartości 30 mln dol., co ma pokryć straty wraz z odsetkami i koszty adwokatów.

- Po raz pierwszy w historii agencja ratingowa poniosła odpowiedzialność za ocenę, którą wydała – powiedział agencji Bloomberg prof. Harald Scheule z University of Technology w Sydney.

Agencja S&P zapowiedziała apelację.

Nerwy puszczają

Wyrok Federalnego Sądu Australii jest bardzo ważny, ponieważ podobnych spraw w sądach na całym świecie prowadzi się około 40. W każdej chwili mogą też pojawić się kolejne pozwy, co przy podobnych orzeczeniach jest w stanie doprowadzić największe agencje ratingowe do bankructwa.

Wartość wszystkich instrumentów finansowych tego typu, którym agencje ratingowe wystawiały oceny to 200 mld dol. Firma IMF Ltd (zajmuje się inwestowaniem w sprawy sądowe), która zapłaciła za proces przeciwko Standard & Poor’s, poinformowała, że sfinansuje podobny pozew przeciwko S&P w Holandii. A dotyczy on papierów wartych już nie miliony a 2,6 mld dol. (drugim pozwanym, podobnie jak w australijskiej sprawie, jest holenderski bank inwestycyjny ABN Amro, który sprzedawał CPDO).

Nic dziwnego, że reakcją na wyrok był gwałtowny spadek notowań akcji firm – właścicieli dwóch największych agencji ratingowych: McGraw-Hill Companies (należy do niej Standard & Poor’s) oraz Moody’s Corp. (właściciel Moody’s Investors Service). W ciągu kilku godzin inwestorzy przecenili ich papiery odpowiednio o 7,1 proc. oraz 4,4 proc. i były to największe obniżki cen tych akcji od sierpnia i listopada 2011 r.

Co ciekawe, broniącym się także puszczają nerwy i zaczynają się nawzajem oskarżać. Firma Local Government Financial Services (LGFS), która pośredniczyła w sprzedaży papierów australijskim gminom, ich część nabyła dla swojej firmy matki. Ta również poniosła straty, pozwała S&P oraz ABN Amro i uzyskała wyrok nakazujący wyrównanie strat.

Czytaj cały artykuł na: