Na fali zainteresowania darmową telewizją naziemną operatorzy satelitarni i kablowi też próbują zrobić interes. Pomysł jest prosty: namawiają klientów, by za kilkanaście złotych miesięcznie wybrali ich ofertę, która pozwala odbierać nie tylko stacje dostępne w ramach bezpłatnej telewizji naziemnej, ale także nawet kilkadziesiąt dodatkowych programów.

Dla kogoś, kto dotąd nie płacił za telewizję i nie ma takiego zamiaru w przyszłości, naziemna oferta cyfrowa to rozwiązanie idealne. Zamiast 8 obecnych stacji, teraz będzie ich 18, a z czasem ponad 20. Na dodatek w cyfrowej jakości obrazu oraz dźwięku. Jedyny wydatek, jaki trzeba ponieść, to zakup specjalnego dekodera do odbioru cyfrowego sygnału (70–200 zł) lub po prostu wymiany telewizora na nowy, dostosowany do odbioru sygnału kodowanego systemem MPEG4.

Operatorzy płatnej telewizji starają się jednak zrobić wszystko, by wykorzystać moment, jakim jest przejście z nadawania analogowego na cyfrowe, co w kolejnych województwach będzie realizowane do końca lipca przyszłego roku. Płatne telewizje liczą na to, że choćby część osób, stając przed koniecznością wymiany odbiornika lub zakupu dekodera, zainteresuje się w ogóle możliwymi opcjami odbioru telewizji. I być może uznają oni, że oferta naziemna jest jednak zbyt wąska, więc skuszeni reklamą wybiorą jedną z płatnych alternatyw.

A tych jest bez liku. Najbardziej cenowo postanowiły powalczyć o tę grupę potencjalnych klientów platformy satelitarne. Największa na rynku – Cyfrowy Polsat – wprowadziła możliwość zakupu dekodera, dzięki któremu oglądać można 20 kanałów, które normalnie dostępne są za darmo, ale także – by uzasadnić opłatę – 8 stacji dodatkowych, wśród których jest na przykład TVP Seriale czy Comedy Central. Do tego można nawet dokupić mobilny dekoder. Abonament miesięczny kosztuje 14,90 zł. Konkurencyjna platforma n za 15 zł daje dostęp do telewizji bez abonamentu i dostęp do w sumie 40 kanałów. Z kolei najtańszą ofertą Cyfry+ kosztuje 35 zł. Do końca roku n i Cyfra+ zostaną połączone w jedną firmę – nie wiadomo na razie, jak będzie wyglądała oferta po połączeniu sił przez obie platformy. Kablówki nie walczą o klientów tak agresywnie. Zamiast obniżać cenę do kilkunastu złotych, po prostu liczą, że część klientów skusi się na usługi w pakietach, czyli internet i telewizję. A to już wydatek od 60 do 70 zł do ponad 100 zł miesięcznie.