Czwartkowa sesja wniosła niewiele nowego do obrazu naszego rynku i perspektyw rozwoju sytuacji w najbliższym czasie. Negatywna reakcja na środowy spory spadek amerykańskich indeksów nie była zbyt nerwowa. Po porannym spadku wskaźnika największych spółek o prawie 0,5 proc., byki zdołały nie tylko powstrzymać przecenę, ale podciągnąć WIG20 do 2380 punktów, czyli 0,6 proc. powyżej środowego zamknięcia. Nie udało się poprawić wczorajszego sesyjnego szczytu, a zbliżenie się do niego sprowokowało kontrę podaży. Indeks bez trudu jednak utrzymał się powyżej 2350 punktów, co powoduje, że wyjście górą z kilkunastodniowej konsolidacji wciąż nie zostało zanegowane. Niedźwiedzie nie wykorzystały nawet do tego pogorszenia się nastrojów po słabych danych z amerykańskiego rynku pracy. WIG20 znalazł się pod kreską jedynie przez chwilę. Wciąż widoczna jest odporność naszego parkietu na negatywne sygnały płynące z otoczenia. Warszawski byki niewiele robią sobie ze spadków na głównych parkietach, a środowy wzrost obrotów wskazuje, że za optymizmem stoi większy kapitał.

W gronie największych spółek sytuacja była wyrównana. Proporcje między spadkowiczami a firmami, których notowania zwyżkowały, przez większą część dnia wynosiły jeden do jednego. Na plus wyróżniały się zwyżkujące momentami o prawie 4 proc. akcje Asseco. To efekt lepszych niż się spodziewano wyników finansowych. Chwilami o niemal 3 proc. w górę szły też papiery BRE, ale w tym przypadku skala zwyżki szybko stopniała o połowę. Po ponad 1 proc. rosły walory JSW, Lotosu i Pekao.
Na głównych giełdach europejskich kolejny dzień utrzymywały się kiepskie nastroje. Indeksy w Paryżu, Frankfurcie i Londynie na otwarciu zniżkowały po 0,3-0,5 proc. CAC40 w najgorszym momencie tracił niemal 0,8 proc. Po przedpołudniowej stabilizacji DAX poszedł w dół o ponad 1 proc. Wskaźnik ten od kilku dni zachowuje się bardzo słabo. Od 7 listopada stracił łącznie 4,5 proc. Warto zauważyć, że w tym czasie WIG20 wzrósł o 2,3 proc.

W publikowanych w czwartek danych makroekonomicznych trudno doszukać się było pozytywów, choć obyło się bez przykrych niespodzianek. Wyjątkiem był zaskakująco wysoki wzrost liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych za oceanem. Sięgnęła ona 439 tys. Przez moment popsuło to nastroje na giełdach, ale ten skok zaraz zaczęto wyjaśniać wpływem huraganu Sandy, co złagodziło negatywną wymowę danych. Informacje dotyczące tempa wzrostu gospodarek krajów strefy euro w większości zgodne były z oczekiwaniami, ale obraz z nich się wyłaniający nie jest najlepszy. Wciąż nie widać poprawy, a w Niemczech jest nawet gorzej. Tamtejsza gospodarka w trzecim kwartale wzrosła o zaledwie 0,4 proc., wobec 0,5 proc. kwartał wcześniej. Mieszane były popołudniowe dane ze Stanów Zjednoczonych. Indeks aktywności gospodarczej w rejonie Nowego Jorku okazał się nieco lepszy niż oczekiwano, jednak negatywnie zaskoczył wskaźnik Fed z Filadelfii, spadają do minus 10,7 punktu.

Początek dnia na Wall Street przyniósł wzrost indeksów o 0,1-0,2 proc. i w pierwszej części handlu sytuacja niewiele się zmieniała.
Na pół godziny przed końcem sesji WIG20 zyskiwał 0,4 proc., WIG rósł o 0,2 proc., mWIG40 tracił 0,5 proc., a sWIG80 spadał o 0,1 proc. Obroty sięgały 615 mln zł.