Szesnaście giełdowych banków miało w III kwartale 3,4 mld zł zysku netto, o ćwierć miliarda mniej niż rok wcześniej – wynika z podsumowania DGP. Pod uwagę wzięliśmy krajowe instytucje, których akcje są notowane na GPW, jak i te, które publikują wyniki ze względu na obecność ich obligacji na giełdowym rynku Catalyst.

W poprzednich trzech miesiącach sposobem na obronę wyniku było zwiększanie dochodów odsetkowych. Publiczne banki miały w II kwartale wynik odsetkowy o niemal 1,4 mld zł większy niż rok wcześniej. Sam PKO BP zwiększył go o niemal pół miliarda. W III kwartale w publicznych bankach też był wzrost – tyle że wyniósł on już tylko 54 mln zł, a wiele instytucji musiało się pogodzić z pogorszeniem podstawowego składnika zysków.

– Marże są pod wielką presją – mówi krótko Luigi Lovaglio, prezes Banku Pekao.

A na tym zapewne się nie skończy. – Do połowy 2013 r. oczekujemy obniżki stóp procentowych o 50–75 punktów bazowych. To musi się przełożyć na wyniki odsetkowe. Bardzo wyraźna jest walka o depozyty klientów indywidualnych – tłumaczy Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP.

Bankowcom pozostaje liczyć na to, że uda się sprzedać więcej kredytów, najlepiej konsumpcyjnych albo obrotowych dla małych firm, czyli takich, które cechuje wysokie oprocentowanie. Bez tego zyski z odsetek będą się nadal kurczyć.

Szefowie banków najwyraźniej pogodzili się już z tym, że wzrostu nie będzie też w dochodach prowizyjnych. Dawno już przestali liczyć na dochody ze sprzedaży funduszy inwestycyjnych czy prowizje giełdowe. Spadająca sprzedaż kredytów także przekłada się na hamowanie w prowizjach. Do tego dochodzi przenoszenie się klientów z codziennymi transakcjami do tańszych kanałów dostępu, jak internet. Wkrótce – za sprawą obniżki prowizji interchange – zmniejszą się też dochody z transakcji kartami (finansiści liczą, że to ostatnie uda się odrobić zachęceniem klientów do częstszego wyciągania kart z portfeli).

Ostatnio banki przyzwyczaiły nas do tego, że spadkowi dochodów powinna towarzyszyć obniżka kosztów. W III kwartale więcej niż połowa publicznych banków zdołała je obniżyć w skali roku (mimo inflacji sięgającej 4 proc.).

Przy spowalniającej gospodarce te tendencje szybko się nie odwrócą. Bankom pozostaje liczyć na nadzwyczajne dochody. Takie jak zyski z szybko drożejących w ostatnim czasie obligacji skarbowych. W niektórych przypadkach – jak w Banku Handlowym, Pekao czy Kredyt Banku – skala zysków osiągniętych na rynkach finansowych była dla rynku zaskoczeniem. Ale nie brakowało też instytucji, gdzie dochody pionu skarbu okazały się niższe niż rok wcześniej.