W centrum uwagi:
• Wzrost dyferencjału Brent-WTI
• Mniejszy od oczekiwań wzrost zapasów ropy w USA
• Słynni inwestorzy nadal wierzą w złoto

Nadal rynki walutowe nie miały istotnego wpływu na notowania surowców, bowiem indeks amerykańskiego dolara (US Dollar Index) praktycznie przez cały obecny tydzień tkwi w konsolidacji tuż powyżej wartości 81 pkt.

Wzrost dyferencjału Brent-WTI

Pomimo rosnącego napięcia na Bliskim Wschodzie, inwestorzy na rynku ropy naftowej pozostają spokojni. Wczoraj cena europejskiej ropy Brent spadła o niecały procent, a notowania amerykańskiej ropy WTI zniżkowały o 1,32%. Dzisiaj rano również nie widać ofensywy popytu. Notowania ropy WTI nadal kierują się na południe, a cena ropy Brent rośnie jedynie o około 0,40%. Jak widać, nieco lepiej radzi sobie strona popytowa na rynku europejskiego surowca, co wynika z większego przełożenia sytuacji na Bliskim Wschodzie właśnie na rynek europejski w porównaniu z rynkiem amerykańskim. Wczoraj dyferencjał Brent-WTI znów wzrósł i obecnie oscyluje on w okolicach 22 USD na baryłce.

Oczywiście eskalacja konfliktu izraelsko-palestyńskiego budzi obawy o podaż ropy naftowej. Pomimo że zaangażowane w spór polityczny kraje nie są istotnymi producentami tego surowca, to pojawiają się komentarze, że w konflikt ten mogłyby zaangażować się inne kraje arabskie, które są sprzymierzeńcami Palestyńczyków. Z kolei sojusznikiem Izraela są Stany Zjednoczone.

Mniejszy od oczekiwań wzrost zapasów ropy w USA

Brak wyraźnej reakcji inwestorów na napiętą sytuację na Bliskim Wschodzie świadczy o słabości strony popytowej na rynku ropy naftowej, zwłaszcza ropy typu WTI. Kupujących nie ożywił także fakt, że wzrost zapasów tego surowca w USA w minionym tygodniu okazał się mniejszy od oczekiwań. Jak podał amerykański Departament Energii, w poprzednim tygodniu zapasy ropy w USA wzrosły o 1,1 mln baryłek, podczas gdy rynkowe oczekiwania zakładały wzrost o 1,9 mln baryłek. Tymczasem zapasy benzyny i destylatów spadły. Stronie podażowej sprzyjał fakt, że na amerykańskie Wschodnie Wybrzeże dopływają statki z dostawami paliw na zniszczone po huraganie Sandy tereny – póki co dotarła tam już dostawa ponad 3 mln baryłek paliwa.

Słabość strony popytowej nie pozwala notowaniom ropy naftowej wyjść z trendu bocznego. Wczoraj okolice 86,85 USD za baryłkę okazały się skutecznym poziomem oporu. Niewykluczone jednak, że pogłębienie się konfliktu izraelsko-palestyńskiego będzie sprzyjało kolejnym próbom pokonania tej bariery. Najbliższym wsparciem jest natomiast rejon 84 USD za baryłkę.

Słynni inwestorzy nadal wierzą w złoto

Od wczoraj strona podażowa przeważa także na wykresie złota. Po raporcie WGC informującym o spadku popytu na kruszec w III kwartale tego roku, sentyment na rynku złota pozostaje negatywny. Niemniej jednak, dane amerykańskich regulatorów pokazują, że najsłynniejsi inwestorzy nie przestali wierzyć we wzrost cen żółtego metalu.

John Paulson w III kwartale utrzymał na niezmienionym poziomie (21,8 mln jednostek uczestnictwa) wielkość swojej pozycji w najsłynniejszym funduszu ETF opartym o złoto – SPDR Gold Trust. W tym samym czasie o 50% swoją pozycję zwiększył George Soros. Mimo pogorszenia się nastrojów na rynku złota, pole do spadków cen kruszcu jest ograniczone. Kupującym na rynku złota sprzyja brak zaufania do papierowej waluty, brak istotnej alternatywy na rynkach towarów, a także ożywienie popytu w Indiach ze względu na trwający tam sezon świąteczny. Obecnie najbliższym poziomem wsparcia są okolice 1700 USD za uncję.