Spółki budowlane mają za sobą kolejny nieudany kwartał. W okresie lipiec – wrzesień 2012 r. łączne przychody 27 giełdowych firm z branży zamknęły się kwotą 6,3 mld zł. To o ponad 15 proc. mniej niż w III kw. ubiegłego roku.

Jeszcze gorzej wygląda sytuacja, jeśli chodzi o wyniki netto. Łącznie wszystkie przedsiębiorstwa miały 186,39 mln zł straty, podczas gdy rok temu zarobiły 118,61 zł. To i tak wynik lepszy niż w II kw. zakończonym z niemal 3 mld zł na minusie, będącymi w głównej mierze efektem gigantycznych odpisów na nierentowne kontrakty w Polimeksie i PBG.

Polimex w III kw. kontynuował politykę czyszczenia bilansu. Z kolei PBG wykazało w tym czasie 159,67 mln zł zysku. Był to jednak przede wszystkim efekt zabiegów księgowych, ponieważ firma przestała ujmować w wynikach grupy spółki Aprivia i Hydrobudowa będące w likwidacji.

– Bilanse stara się czyścić teraz cały sektor. Poza rezerwami na nierentowne kontrakty na wyniki spółek wpływ mają jeszcze spadająca sprzedaż i coraz niższe marże – wskazuje Arkadiusz Chojnacki z Ipopema Securities.

Krzysztof Pado z BDM szacuje, że przy tegorocznych stratach samego Polimeksu i PBG marża brutto na sprzedaży dla całej branży jest ujemna. Dla pierwszej ze spółek po trzech kwartałach wynosi ona -6,7 proc., podczas gdy przed rokiem było to też 6,7 proc., ale na plusie.

– Są też spółki, które dość dobrze sobie radzą. Jednak i u nich poziom marż jest niższy niż w ubiegłym roku. Na przykład w Budimeksie marża wynosi 6,5 proc., ale w 2011 r. sięgała 8,4 proc. – wylicza analityk BDM. Dodaje, że dla branży bezpieczny poziom marży brutto na sprzedaży to okolice 8–10 proc. Po odliczeniu kilku procent kosztów ogólnego zarządu zapewnia to rentowność kontraktów.

Tymczasem spółki muszą walczyć o umowy, których jest coraz mniej, a ceny są niskie ze względu na wciąż ogromną konkurencję na rynku. – Spodziewam się, że w przyszłym roku marże mogą się poprawić, ale będą w najlepszym przypadku na poziomie kilku procent – szacuje Krzysztof Pado.

Analitycy domów maklerskich spodziewają się, że spółki budowlane będą kontynuowały do końca 2012 r. tworzenie rezerw na nierentowne kontrakty i w 2013 r. wejdą raczej z czystymi bilansami. To może oznaczać, że mogą w przyszłym roku pokazać wyniki lepsze niż w tym, ale niekoniecznie będą one dobrej jakości.

Przyszły rok będzie dla branży równie trudny. Arkadiusz Chojnacki szacuje, że problemy związane z niższą sprzedażą w pewnym stopniu może zniwelować zahamowanie wzrostu cen materiałów budowlanych, ale i tak sukcesem dla branży będą delikatne zyski. – Jednymi z największych problemów branży będą cały czas ściąganie należności i słaba płynność finansowa – wskazuje analityk Ipopema Securities.