Teraz dominującym uczuciem między prezydentem Rosji a kanclerz Niemiec Angelą Merkel jest irytacja. Berlin uznał, że stara taktyka „Wandel durch Handel”, dążenie do zmian w Rosji poprzez rozwój współpracy handlowej, nie przynosi rezultatu. W niedzielę niemieckie media podały, że władze Badenii- Wirtembergii wycofały się z planów organizacji przyszłorocznej edycji Dialogu Petersburskiego, forum zainicjowanego za czasów duetu Putin – Schroeder w 2001 r., skupiającego corocznie kilkuset przedstawicieli elit obu państw. Oficjalnie kraj federalny tłumaczy się brakiem pieniędzy. Faktycznie, jak ustalił „Der Spiegel”, gros kosztów i tak poniósłby wielki biznes, a głównym powodem odwołania forum jest sytuacja w dziedzinie praw człowieka.

To charakterystyczne, że do największego od lat napięcia na linii Berlin – Moskwa nie doprowadziły ani wojna w Gruzji, ani śmierć w więzieniu prawnika Siergieja Magnitskiego (notabene amerykański parlament w piątek przyjął sankcje wobec urzędników zamieszanych w nieudzielenie pomocy medycznej Magnitskiemu), ani nawet podkręcenie wyników ubiegłorocznych wyborów do Dumy. Napięcie wzrosło po skazaniu na dwa lata łagru członkiń grupy Pussy Riot, które w najważniejszej cerkwi Moskwy odśpiewały antyrządową (i zarazem antyreligijną) piosenkę. Niemieckim wrogiem numer jeden dla ekipy Putina stał się Andreas Schockenhoff, przedstawiciel Merkel ds. współpracy rosyjsko- -niemieckiej.

Schockenhoff przygotował i przeforsował w Bundestagu dokument, w którym otwarcie wiąże się nasilenie represji z powrotem Putina na trzecią kadencję prezydencką. W odpowiedzi polityk rządzącej Jednej Rosji Robiert Szlegiel nazwał go „typem człowieka, który spędza życie na krytykowaniu Rosji”, zaś tamtejsze MSZ zasugerowało, że przestaje uznawać prawo Schockenhoffa do wypowiadania się w imieniu rządu RFN.

Chłodu nie dało się też ukryć podczas piątkowego spotkania Merkel z Putinem, do jakiego doszło przy okazji tegorocznej edycji Dialogu Petersburskiego. Choć obie strony podpisały kilka nowych porozumień, nie kryły przy tym słów krytyki. Kanclerz wytknęła Rosjanom zaostrzenie polityki wewnętrznej, prezydent odwdzięczył się atakiem na unijny trzeci pakiet energetyczny.

„Oczywiście w Rosji działa 6 tys. niemieckich firm, a same Niemcy potrzebują rosyjskiego gazu, ale przy obrocie handlowym rzędu 75 mld euro Rosja nie jest dla nich ważniejszym partnerem niż Belgia czy Polska” – skomentował francuski „Le Monde”.