Unijne Działanie 8.1 prowadzone w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka w założeniach miało uwolnić przedsiębiorczość w świeżo upieczonych absolwentach szkół wyższych. Miało też pomóc w zatrzymaniu fali emigracji młodych wykształconych ludzi na Zachód. Jak się jednak okazuje, z dotacji na założenie e-biznesu korzysta garstka młodych. Zdecydowana większość pieniędzy z brukselskiej kasy trafia do doświadczonych firm, a często do spółek, które zakładane są specjalnie po to, aby unijne dofinansowanie otrzymać.

Spośród 632 beneficjentów, którzy od początku 2010 r. otrzymali pieniądze z Działania 8.1, zaledwie 105 miało mniej niż 27 lat. W ubiegłym roku było ich 53, w tym – już tylko 23. Procentowo sytuacja przedstawia się jeszcze gorzej – w 2011 roku 23 proc. uczestników prgramu miało do 27 lat, podczas gdy w bieżącym – zaledwie 9 proc.

– Tak niski odsetek nas zaskoczył – przyznaje Agata Szymborska-Sutton, ekspert z firmy Tax Care, która przeanalizowała umowy osób korzystających z pieniędzy z Działania 8.1.

PO IG 8.1, czyli „Wspieranie działalności gospodarczej w dziedzinie gospodarki elektronicznej”, wymyślono jako fundusz aktywizujący młodych absolwentów. Założenie było proste – lepiej dać im pieniądze na własny biznes niż zasiłek dla bezrobotnych albo przyglądać się, jak marnują zdobyte wykształcenie na zmywaku w Anglii. Dotacje na e-biznesy miały zmobilizować ich do założenia firmy, a jednocześnie do zrobienia czegoś ciekawego i nowatorskiego.

– I na początku tak to wyglądało. Po te dotacje rzeczywiście zgłosiło się lub przynajmniej myślało o tym sporo młodych ludzi. Ja sam w 2008 r. starałem się o dofinansowanie tuż po studiach – opowiada Łukasz Matuszewski, wydawca portalu TwojaEuropa.pl, który był jednym z pierwszych w kraju beneficjentów Działania 8.1. Entuzjazm jednak szybko opadł. – Aby zdobyć tę dotację, trzeba nie tylko mieć pomysł na ciekawy, innowacyjny e-biznes. Trzeba też zderzyć się z biurokracją – stworzyć biznesplan, wypełniać skomplikowane wnioski, zaplanować przepływy pieniężne i terminowo rozliczać transze dotacji. A to są niełatwe zadania – tłumaczy Matuszewski.

– Doświadczenie na rynku to jedno. Hamulcem jest konieczność posiadania własnych, wcale niemałych środków finansowych. Dotacja to najwyżej 80 proc. wartości projektu, do tego nie jest wypłacana z góry, tylko refundowana już po poniesieniu wydatków – przypomina Szymborska-Sutton. W świetle tego dotacje, których wysokość przekraczała nawet 700 tys. zł, okazywały się mniej atrakcyjne, niż się wydawało.

– Dla wielu młodych przedsiębiorców okazało się to barierą nie do przeskoczenia. W efekcie Działanie 8.1 to wsparcie raczej dla osób z wystarczającym zapleczem finansowym – podsumowuje analityczka.

I tak mamy dotacje dla młodych zdolnych, z których nie mogą oni skorzystać, bo są za biedni, za mało znają się na biurokracji albo nie mają znajomości.