Byliście murowanym faworytem w przetargu na dostawcę infrastruktury na potrzeby mobilnego internetu LTE dla Polkomtelu. Ale pokonał was Ericsson. Co zdecydowało? Kiedyś Huawei uważany był za firmę, która walczy przede wszystkim niższymi cenami. Ericsson przebił waszą ofertę pod tym względem?

Mówiąc szczerze, nie wiem. Operator nie wyjaśnia takich rzeczy, tylko informuje o podjętej decyzji. I my ją szanujemy. Natomiast cena już dawno nie jest jedynym czynnikiem przewagi konkurencyjnej. Ma na nią wpływ wiele rzeczy, jak na przykład to, który operator dotychczas świadczył określone usługi, co wpływa na cenę czy koszt implementacji kolejnych rozwiązań. W krótkiej perspektywie bardziej opłacalna dla klienta może być modernizacja istniejącego sprzętu niż jego wymiana – ale wszystko zależy od obranej strategii. Ericsson pracował dla Polkomtelu dłużej niż my. Chciałbym jednak podkreślić, że pozostajemy jednym z głównych partnerów spółek grupy Zygmunta Solorza-Żaka.

To rozstrzygnięcie zmniejszy tempo waszego rozwoju i wzrostu przychodów?

Raczej nie. Jesteśmy drugim dostawcą w tej inwestycji, a poza tym Polkomtel nie jest naszym jedynym klientem. Przypominam tylko, że jako główny dostawca będziemy budować sieć na zlecenie NetWorks, wspólnej spółki T-Mobile i Orange. A także rozwijamy infrastrukturę Playa.

Ericsson szacuje, że polski rynek wart jest 1 mld euro, a on jest liderem z jedną czwartą rynku. Na ile szacujecie udział Huaweia?

Powiedziałbym, że wartość rynku jest nawet nieco wyższa, a nasz udział jest również dwucyfrowy. Uważamy się za lidera pod względem technologicznym. Jako pierwsi dostarczaliśmy infrastrukturę do komercyjnej sieci LTE dwa lata temu, uruchomioną przez NFI Midas.

Wartość przetargu Polkomtelu szacowana jest na 1–1,5 mld zł. Na horyzoncie są trzy kolejne przetargi na częstotliwości, za którymi pójdą inwestycje operatorów w sieć. Na ile oceniacie potencjał tego rynku?

Uważamy, że będzie duży, ale na konkretne szacunki jest za wcześnie. Trzeba pamiętać, że inwestycje operatorów są zazwyczaj rozłożone na lata, a także – często nie są to kwoty tak wysokie, jak podają media.

Kluczem do podboju rynku jest współpraca z operatorami komórkowymi. A ci wciąż niechętnie wprowadzają wasze telefony do oferty, bo twierdzą, że brakuje wam silnej marki.

Pracujemy nad tym. Budowa silnej marki to jeden z naszych głównych priorytetów. Na rynek smartfonów w Polsce weszliśmy na dobre dopiero w tym roku. Wprowadziliśmy ostatnio dwa modele z górnej półki, wkrótce zaprezentujemy kolejne smartfony oraz tablety LTE zarówno na systemie operacyjnym Android, jak i Windows 8. Za dwa lata chcemy mieć dwucyfrowy udział w tym segmencie w Polsce.

Amerykański Kongres uznał niedawno, że wasze technologie zagrażają bezpieczeństwu narodowemu. Nie boicie się, że takie decyzje mogą odbić się niekorzystnie na postrzeganiu waszej firmy na innych rynkach, na przykład w Polsce?

Amerykańska decyzja ma charakter czysto polityczny i jest przykładem pewnej polityki gospodarczej, której celem jest ochrona własnych dostawców. Nie obawiamy się, by te zdarzenia były interpretowane przez kogokolwiek w inny sposób. W Polsce działamy od 2005 roku, a klienci korzystają z naszych usług, bo uważają nas za wiarygodnych partnerów. Budowaliśmy sieci 2G, 3G, a teraz będziemy budować sieć 4G. Większość komponentów, których używamy, to ten sam sprzęt, jaki stosują inne firmy z branży, na przykład amerykańskie. Zarzuty są więc absurdalne.