Ich właściciele nie będą mieli prawa głosu na walnym zgromadzeniu, ale z zysków wypracowanych w latach 2013–2019 mają otrzymywać minimum 1,6 zł na akcję. Przy cenie emisyjnej 12,3 zł daje to stopę dywidendy na poziomie 13 proc. Spółka liczy, że dzięki takiej zachęcie ofertą zainteresują się m.in. instytucje inwestujące w obligacje.

Zarządzający z uwagą przyglądają się ofercie, ale studzą oczekiwania spółki co do wpływów z emisji. Marvipol liczy, że sprzeda 7,4 mln papierów za 91 mln zł. Niektóre fundusze obligacyjne nieoficjalnie przyznają, że na inwestycje w papiery korporacyjne nie mają pieniędzy, a inwestorzy po stratach, jakie ponieśli na sektorze budowlanym, wolą wpłacać pieniądze do funduszy skoncentrowanych na bezpieczniejszych obligacjach skarbowych.

– Deweloperkę mieszkaniową czeka ciężki przyszły rok. To dobrze, że pojawiają się takie innowacyjne rozwiązania, ale sytuacja na rynku może okazać się zbyt trudna, by spółka mogła zebrać takie pieniądze – ocenia zarządzający jednym z funduszy obligacyjnych.

Deklarując stałą dywidendę, spółka bierze na siebie duże obciążenie finansowe. – Jeśli pojawią się problemy z generowaniem wyników pozwalających na wypłatę dywidendy, to może odbić się na jej rentowności – mówi zarządzający funduszami akcyjnymi w TFI.

Marvipol przeznaczy na dywidendę dla właścicieli akcji niemych minimum 83,9 mln zł. Zobowiązania związane z tymi akcjami będzie w stanie uregulować m.in. ze 115 mln zł zysku z lat poprzednich. Dodatkowo kontrolujący firmę Mariusz Książek zablokował część swoich akcji. Jeśli spółka dywidendy jednak nie wypłaci, akcjonariusze dostaną je jako rekompensatę.