Jak poinformowano, urzędników zatrzymano przed wyjściem do pracy, w domach. Następnie agenci pojawili się w ich gabinetach w Centrum Projektów Informatycznych, by dokonać przeszukań i zabezpieczyć dokumenty.

– Przeszukania trwają również w siedzibach dwóch firm informatycznych, działaliśmy na polecenie Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie – wyjaśnia rzecznik służby antykorupcyjnej Jacek Dobrzyński. – Mężczyznom zostaną postawione zarzuty przekroczenia uprawnień, niedopełnienia obowiązków. Opis czynów, o które ich podejrzewamy, jest bardzo obszerny, w tej chwili nie przesądzamy, czy będą wnioski o tymczasowe aresztowanie – usłyszeliśmy w prokuraturze.

Według nieoficjalnych informacji zatrzymani urzędnicy to Krzysztof P. i Michał P. Od początku istnienia CPI (2008 rok) pełnili w nim funkcje kierownicze. Do pracy ściągnął ich Andrzej M., pierwszy dyrektor organizujący CPI na polecenie ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Grzegorza Schetyny. Dziś M. ma zarzuty przyjęcia największych w historii wymiaru sprawiedliwości łapówek. Przebywa jednak na wolności dzięki współpracy z organami ścigania. – Ostatnie zatrzymania związane są z nieprawidłowościami podczas przetargu na sieć 112 o wartości 367 mln zł, a także innych zamówień. W sumie ich wartość szacujemy na 500 mln zł – ujawnia proszący o zachowanie anonimowości rozmówca DGP.

W poniedziałkowym „Wprost” szef CBA Paweł Wojtunik powiedział, że nad sprawą CPI pracuje 20 agentów. Uspokajał również przed oczekiwaniami wobec kolejnych zatrzymań. Wczorajsze zatrzymania kierowników miały miejsce po upływie dwóch dni od publikacji tych słów.