W Polsce na zdrowie przeznaczanych jest około 7 proc. PKB, tymczasem średnia unijna wynosi ponad 9, a w niektórych państwach nawet ponad 11 proc. Pocieszający jest jednak fakt, że Polska należy do nielicznej grupy krajów, w których pomimo kryzysu wydatki na zdrowie zamiast spadać, wzrosły. Co prawda, wzrost ten był od 2009 do 2010 r. minimalny i wyniósł zaledwie 0,5 proc, jednak średnia europejska wyniosła minus 0,6 proc.

Autorzy raportu alarmują, że ten pierwszy od 1975 r. poważny kryzys w finansowaniu służby zdrowia może fatalnie odbić się na stanie zdrowia. W Polsce sytuacja jest o tyle dramatyczna, że – jak wynika z raportu – jeśli chodzi o stan zdrowia, wypadamy bardzo źle na tle innych państw europejskich. Niepokojące może być już choćby to, że długość życia dla kobiet wynosi 80 lat, dla mężczyzn niewiele ponad 70, co nas plasuje dużo poniżej średniej europejskiej (82 i 75). Jesteśmy też w ogonie Europy, jeśli chodzi o umieralność na raka – szczególnie dramatyczna jest sytuacja mężczyzn chorujących na raka płuc: w zgonach z tej przyczyny na 100 tys. mieszkańców znaleźliśmy się na drugim miejscu za Węgrami. Mamy też jedną z większych grup chorujących na cukrzycę. W Polsce także najszybciej w Europie wzrasta liczba osób otyłych. Co gorsza, należymy do państw, w których jest najmniejsza liczba lekarzy i nie dość tego – ich liczba w 2010 r. spadła. Taki trend odnotowano jeszcze tylko w jednym państwie – w Estonii. Jedyne, co nas wyróżnia, to bardzo duża liczba łóżek szpitalnych dla chorych. Te jednak przy braku lekarzy nie zapewnią nam poprawy stanu zdrowia.