Polacy mają coraz większe problemy z regulowaniem opłat za mieszkanie. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że na koniec ubiegłego roku zaległości czynszowe wyniosły ponad 1,9 mld zł i były o 40 mln zł wyższe niż w 2009 r. To z efekt coraz większych kosztów utrzymania nieruchomości i pogarszającej się sytuacji materialnej Polaków.

Nie płacą, bo konsumują

Spółdzielnie, wspólnoty mieszkaniowe i gminy od lat podnoszą opłaty za mieszkania, ale też rosną ceny energii, wody i wywozu śmieci, trzeba przeprowadzać prace termoizolacyjne i remonty budynków. W 2011 r. ceny związane z użytkowaniem mieszkania wzrosły o 6,2 proc. W tym roku będzie podobnie, bo od stycznia do października koszty utrzymania nieruchomości są już wyższe o 6 proc. W efekcie rodziny przeznaczają obecnie na ten cel 22 proc. budżetów domowych (w ubiegłym – 21,3 proc.).

Za zwiększającymi się kosztami utrzymania nie nadążają pensje, emerytury czy renty. W zeszłym roku, po raz pierwszy od sześciu lat, realne dochody rozporządzalne gospodarstw domowych liczone na osobę (po uwzględnieniu inflacji) spadły o 1,4 proc.

Ale spadek zamożności to niejedyna przyczyna rosnących zaległości czynszowych. Z informacji Krajowego Rejestru Długów wynika, że z roku na rok rośnie grupa osób, które z rozmysłem nie płacą czynszu i stanowią one aż 60–70 proc. wszystkich dłużników. – Perspektywa sankcji za czynszowe długi jest dość odległa, więc wiele osób woli wydawać pieniądze na bieżącą konsumpcję, niż płacić za mieszkanie – wyjaśnia prof. Henryk Domański, socjolog z Polskiej Akademii Nauk.

Według danych GUS przeciętne zadłużenie narastające przez ponad trzy miesiące wynosi na jedno mieszkanie spółdzielcze 2943 zł. A we wspólnotach mieszkaniowych jest o jedną czwartą mniejsze i wynosi 2,2 tys. zł. Z kolei średnie zaległości w mieszkaniach gminnych przekraczają 1,8 tys. zł.

Zarówno z danych KRD, jak i statystyk GUS wynika, że najmniej rzetelnymi płatnikami są mieszkańcy spółdzielni. Ponad 40 proc. z ponad 3 mln spółdzielców w Polsce nie płaci w terminie czynszu, a łączne zaległości w opłatach w ubiegłym roku wyniosły blisko 871 mln zł. To oznacza, że w ciągu dwóch lat wzrosły o 134,2 mln zł. Rekordzista – mieszkaniec Warszawy – ma już ponad 290 tys. zł długu.

Rosną także długi osób, które mają mieszkanie we wspólnocie mieszkaniowej. W ubiegłym roku ich zadłużenie przekroczyło 457 mln zł i było o ponad 76,5 mln zł wyższe niż w 2009 roku.

Maleją za to zobowiązania czynszowe lokatorów mieszkań komunalnych. Co prawda kwota zaległości wyniosła aż 488 mln zł, ale to i tak o 171 mln zł mniej niż dwa lata temu.

Groźna gmina

To efekt coraz lepszej polityki samorządów. Gminy wysyłają monity, gdy zaległości czynszowe wynoszą już 2–3 miesiące, a nieradzącym sobie z płatnościami lokatorom proponują mniejsze i tańsze mieszkania. Najbardziej uciążliwych dłużników eksmitują do tzw. pomieszczeń tymczasowych.

Umożliwia im to nowelizacja ustawy o ochronie praw lokatorów, która zdecydowanie wpłynęła na liczbę postępowań eksmisyjnych: w ubiegłym roku w całym kraju wykonano 6,6 tys. eksmisji, czyli o 24 proc. więcej niż w 2009 r. Polityka twardej ręki przyniosła efekty m.in. w Gdańsku, gdzie dwa lata temu samorząd wprowadził system odpracowywania długów za mieszkanie. Tendencję wzrostu zaległości czynszowych udało się też wyhamować w Warszawie, gdzie w tym roku po raz pierwszy od lat władze spodziewają się niewielkiego spadku zadłużenia.

Ci, którzy nie płacą za mieszkanie, pogarszają sytuację finansową spółdzielni, wspólnot mieszkaniowych czy gmin. A to opóźnia lub blokuje remonty domów i inne inwestycje i pogarsza komfort życia pozostałych lokatorów.