Obecnie produkcja gazu, ale konwencjonalnego, sięga u nas 4,5 mld m sześc. rocznie. Według Mikołaja Budzanowskiego, ministra skarbu, ponaddwukrotny wzrost ma za kilka lat dać nam komfort przy negocjacjach z Gazpromem. – Po raz pierwszy będziemy mogli zdecydować, czy chcemy dalej być uzależnieni od dostaw rosyjskiego gazu, czy też skorzystamy z realnej alternatywy – podkreśla Budzanowski.

Aby plan nabrał realnych kształtów, w ciągu najbliższych ośmiu lat trzeba wykonać ok. 300 odwiertów. – Na terenie każdej ze 111 koncesji warto byłoby zrobić po dwa, trzy otwory – tłumaczy Wiesław Prugar, prezes Orlen Upstream.

Ze zobowiązań koncesyjnych firm poszukujących gazu łupkowego wynika, że do 2020 r. zrobią one jeszcze minimum 270 otworów. Do tej pory wywiercono ich 36. Jak przekonuje minister Budzanowski, obecne tempo poszukiwań jest zbyt niskie.

W tej sytuacji, zdaniem branży poszukiwawczej, kluczowe jest stworzenie sprzyjających warunków inwestycyjnych. Maciej Grabowski, wiceminister finansów, deklaruje, że takie warunki stworzy nowa ustawa o wydobywaniu i opodatkowaniu ropy i gazu. – Nie chcieliśmy, aby nowy system podatkowy był zbyt agresywny i zniechęcał inwestorów, dlatego obciążenie fiskalne pojawi się na późniejszym etapie i będzie narastać wraz z intensywnością wydobycia – tłumaczy.

Ale Organizacja Polskiego Przemysłu Poszukiwawczo-Wydobywczego zgłosiła wiele uwag do zaprezentowanych założeń do projektu ustawy. – Inwestorzy twierdzą, że nowe przepisy są potrzebne, ale muszą być przemyślane. Obawiają się, że zbyt szybkie wprowadzenie nowego systemu będzie szkodliwe – wyjaśnia Marek Kamiński, partner w Ernst & Young.