W III kw. tego roku przedsiębiorstwa wyemitowały obligacje o wartości 29,15 mld zł – wynika z danych zbieranych przez Fitch Ratings. Po raz pierwszy od IV kw. 2009 r. wartość emisji spadła w porównaniu z poprzednim kwartałem. Na razie nieznacznie, bo o 0,3 proc. To skutek serii bankructw emitentów w pierwszej połowie roku, głównie z branży budowlanej. Małe i średnie firmy mają teraz znacznie większy problem ze sprzedażą papierów.

Głównie dlatego, że wyschło jedno ze źródeł kapitału odpowiedzialne za wzrost wielkości emisji długu korporacyjnego w poprzednich kwartałach: wyraźnie zmalały zakupy funduszy inwestycyjnych. – W poprzednich latach TFI obejmowały 30–60 proc. nowych emisji. W ostatnich dwóch kwartałach tylko 5–10 proc. – mówi Marcin Pulit, dyrektor sprzedaży w departamencie rynków finansowych Pekao.

Papierami korporacyjnymi nadal interesują się OFE i firmy ubezpieczeniowe. Potrafią zaangażować się w 30 proc. emisji. Ale, według Mirosława Winiarczyka, dyrektora departamentu skarbu w Raiffeisen Banku, takich klientów interesuje określony typ oferty. – Głównie emisje dużych spółek z ryzykiem zbliżonym do ryzyka Skarbu Państwa. Emisja rzędu 200–500 mln zł jest dla OFE za mała – mówi.

Nasi rozmówcy są zgodni, że popyt na papiery dużych emitentów – takich, jak Energa czy Orlen, jest i będzie duży. Ale do hossy podobnej do tej z rynku papierów skarbowych obligacjom korporacyjnym jeszcze daleko. Bo większość obligacji korporacyjnych ma zmienne oprocentowanie, oparte na stopach WIBOR, w odróżnieniu od obligacji skarbowych o stałym kuponie. A ponieważ weszliśmy w cykl obniżek stóp procentowych, dziś kupiona obligacja w przyszłości może dać zysk mniejszy od oczekiwanego. Ponadto obligacje przedsiębiorstw emitowane w kraju kupują tylko lokalni inwestorzy. Paliwem dla wzrostu cen na rynku obligacji skarbowych jest zaś kapitał zagraniczny. Mirosław Winiarczyk tłumaczy, że zagranica nie kupuje obligacji firm ze względu na mało płynny rynek. Raz kupione papiery trzymane są do czasu ich wykupu, wtórny obrót praktycznie nie istnieje.

– Poza tym duże oferty są sprzedawane głównie w trybie emisji prywatnej. Inaczej niż na przeżywającym okres prosperity europejskim rynku obligacji korporacyjnych, gdzie większość emisji ma status publiczny – dodaje Pulit.

Ale eksperci pocieszają, że perspektywy dla długu korporacyjnego nie są złe. Im bardziej będzie spadać rentowność na rynku skarbowym i im dłużej będzie to trwało, tym większe prawdopodobieństwo, że inwestorzy zaczną się przenosić na rynek obligacji firm. Przyciągnie ich wysoka marża – czyli premia płacona przez emitenta ponad WIBOR. Wśród papierów notowanych na Catalyst można znaleźć i takie, które oferują nawet 850 pkt marży – np. obligacje firmy Best. Marcin Pulit dodaje, że nawet duzi stabilni emitenci, jak GPW czy PGNiG, dziś oferują nawet sto kilkadziesiąt punktów marży.