– Prowadzimy analizy, czy wyrok austriackiego arbitrażu nie narusza podstawowych zasad polskiego porządku prawnego, w szczególności zasad procesu – tłumaczy DGP Piotr Szymanek, wiceprezes zarządu ds. korporacyjnych PGE.

We wrześniu arbitraż przy Austriackiej Izbie Handlowej w Wiedniu zdecydował, że PGE ma zapłacić na rzecz Alpiq Holding 43,2 mln euro plus odsetki. Alpiq, numer jeden na szwajcarskim rynku energii, domaga się zapłaty z tytułu kontraktu na dostawę energii elektrycznej, jaki przedsiębiorstwa zawarły w 1997 r. W 2008 r. powstał spór, bo zdaniem PGE kontrakt nie mógł być dalej realizowany. Nasz koncern uważa, że na przeszkodzie stanęły zmiany w ustawodawstwie UE uniemożliwiające przesyłanie energii, a tym samym jej dostawy w oparciu o obustronne kontrakty bez uczestnictwa w aukcjach energii.

Szwajcarzy twierdzą, że ponieśli straty, i poszli do arbitrażu po odszkodowanie. Wyrok został wydany po trzech latach. PGE broni się zaistnieniem zdarzenia siły wyższej, czyli zmian regulacyjnych uniemożliwiających realizację kontraktu. Austriacy uznali jednak roszczenia Szwajcarów i przyznali Alpiq łącznie 47 mln euro, czyli ok. 195 mln zł.

– Umowa powinna być bezwzględnie dostosowana do nowych, nieprzewidzianych przez strony okoliczności, ale Alpiq nie przyjął naszych propozycji ugodowych i zdecydował się na pozew, który kilkakrotnie modyfikował, zmieniając podstawy odpowiedzialności i podnosząc kwotę żądań. Przed sądem powszechnym w Polsce takie postępowanie nie byłoby w ogóle możliwe – uzasadnia odmowę zapłaty przez PGE Piotr Szymanek.

Polskiej spółce przysługuje prawo do skarżenia orzeczenia arbitrażu w sądzie austriackim, ale bardziej prawdopodobne jest, że będzie się ona starała wykazać brak podstaw do wydania klauzuli wykonalności wyroku przed sądem polskim. Bez niej Szwajcarzy nie dostaną pieniędzy.

Martin Stutz, dyrektor komunikacji w Apliq, nie odpowiedział na pytania DGP. – Nie możemy udzielić żadnych komentarzy na temat bieżących działań prawnych – skwitował Martin Stutz.

Zdaniem Pawła Puchalskiego, szefa biura analiz DM BZ WBK, próba zablokowania wyroku arbitrażu jest racjonalna. – Idą ciężkie czasy dla energetyki. Dlatego działania mogące przynieść potencjalne oszczędności w wysokości nawet 200 mln zł są celowe – podkreśla Puchalski i przypomina, że powstrzymanie wyroku oznaczałoby rozwiązanie rezerwy PGE w wysokości przeszło 95 mln euro, czyli ok. 400 mln zł.

Analityk zwraca jednak uwagę, że kontynuowanie sporu może również oznaczać zapłatę kwoty powiększonej o rosnące odsetki.