Na kiepskie nastroje w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw wskazuje Bibby MSP Index. W październiku znalazł się on na poziomie 41 pkt wobec 54,4 pkt w poprzedniej edycji sprzed kilku miesięcy. Indeks jest obliczany na podstawie odpowiedzi kilkuset krajowych firm na pytania dotyczące zamówień, inwestycji, zatrudnienia i sytuacji finansowej. Jeśli spada poniżej 50 pkt – a tak jest tym razem – można mówić o recesji.

Z badania wśród mniejszych firm wynika, że największe pogorszenie miało miejsce w branży budowlanej i w handlu. – Przedsiębiorcy dość długo utrzymywali spokój i nie popadali w nadmierny pesymizm. Biorąc jednak pod uwagę aktualną sytuację ekonomiczną, pragmatycznie oceniają to, co się dzieje w gospodarce – komentuje Krzysztof Kuniewicz, dyrektor generalny firmy faktoringowej Bibby Financial Services.

Wskazuje, że niejasna jest sytuacja w strefie euro, czyli u głównych odbiorców polskich towarów, gorsze niż przed kilkoma miesiącami są dane z naszej gospodarki. Dodatkowo firmy mają problemy z pozyskiwaniem finansowania na rozwój działalności.

Bibby MSP Index potwierdzają opublikowane wczoraj przez GUS dane o koniunkturze w przedsiębiorstwach w listopadzie. Małe firmy – zatrudniające do 49 osób, budowlane i handlowe odczuły najbardziej pogorszenie koniunktury. Mają problemy z regulowaniem zobowiązań w terminie. A ponieważ spada im portfel zamówień, również pesymistycznie patrzą w przyszłość. W efekcie w budownictwie wskaźnik koniunktury spadł o 3 pkt – do minus 29 pkt. W handlu poprawił się o 2 pkt do minus 7 pkt, co było zasługą lepszej sytuacji w dużych firmach. W przetwórstwie przemysłowym również nastąpił 2 pkt wzrost – do minus 9 pkt. Jednak także tu małe przedsiębiorstwa, choć sygnalizują lekką poprawę portfela zamówień, twierdzą, że mają bardzo duże trudności z regulowaniem bieżących zobowiązań i twierdzą, że ich sytuacja w najbliższych miesiącach nie poprawi się.

– Małe firmy nie trzymają zapasów gotówki, bo to jest nieefektywne, dlatego ich płynność jest znacznie gorsza niż dużych i stąd większe kłopoty z regulowaniem zobowiązań. Szczególnie problem narasta, gdy spada popyt lub zamówienia, bo MSP są często albo podwykonawcami dla dużych albo sprzedają bezpośrednio klientom. Gdy spadają realne płace i zatrudnienie, klienci ograniczają zakupy. Uderza to w kondycję MSP – tłumaczy Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, ekonomistka PKPP Lewiatan.

Jedyne twarde dane na temat sytuacji najmniejszych firm pochodzą z banków. One także potwierdzają pogorszenie sytuacji. Pierwszy raz od 2002 r. zdarzyło się, że we wrześniu, który zwykle jest miesiącem znaczącego przyrostu depozytów najmniejszych firm, wartość ich lokat spadła. W kredytach spadkowej tendencji nie widać, ale to dlatego, że firmy poprawiają sobie płynność, biorąc pożyczki obrotowe. Wartość kredytów inwestycyjnych dla najmniejszych firm obniżyła się od początku roku o blisko miliard złotych, do 14,3 mld zł.