Wynik finansowy to różnica między zyskiem netto osiągniętym przez grupę rentownych przedsiębiorstw i strat netto, które poniosły nierentowne firmy.

Według opublikowanych wczoraj danych GUS dla dużych firm niefinansowych zatrudniających ponad 50 osób III kw. pod tym względem był najgorszy od ponad dwóch lat.

Badane firmy osiągnęły ponad 599,7 mld zł przychodów. To o 3,35 proc. więcej niż przed rokiem. Wzrost przychodów wyraźnie wyhamował, bo w II kw. sięgał jeszcze 4,7 proc. r./r., a w pierwszym – aż 11,9 proc. w skali roku.

– Roczna dynamika wzrostu przychodów jest jeszcze dodatnia, ale niewykluczone, że na koniec roku zejdzie do zera. Być może będzie nawet na niewielkim minusie – mówi Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK. Jego zdaniem wyniki przedsiębiorstw nie powinny zaskakiwać i idealnie wpisują się w obraz hamowania całej gospodarki.

Dane GUS można jednak interpretować inaczej – tak, jak robi to Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku Millennium. Jego zdaniem nie są one złe, jeśli porównać je do III kw. 2011 r. – kiedy gospodarka rozwijała się w tempie 4,1 proc. w skali roku. Przychody firm w porównaniu z tym okresem wzrosły, a zyski netto i wielkość strat są nieco mniejsze, ale nieznacznie – odpowiednio o 0,9 proc. i 0,5 proc.

– Z tego punktu widzenia duże firmy dobrze sobie radzą w warunkach spadającego popytu w strefie euro i pogorszenia koniunktury na rynku krajowym. Szukają np. nowych rynków zbytu, na co wskazują wyniki w handlu zagranicznym – mówi. Z danych GUS wynika, że w ciągu dziewięciu miesięcy 2012 r. eksport do strefy euro spadł o 2,1 proc., zaś do krajów rozwijających się wzrósł o 15,5 proc. w skali roku.

Jego zdaniem taktyka, jaką przyjęli przedsiębiorcy, przypomina okopywanie się na zajętych pozycjach – nie zwiększa się zatrudnienia i ogranicza inwestycje. Z danych GUS wynika, że w ciągu trzech kwartałów rozpoczęto o prawie 6 proc. inwestycji mniej, niż w tym samym okresie 2011 r. Ich wartość była mniejsza o blisko 19 proc.