Raporty będą musiały być wysyłane do tzw. repozytorium transakcji, które ma powstać przy Krajowym Depozycie Papierów Wartościowych.

Przymus ten będzie wynikał z przepisów wykonawczych do unijnej regulacji obrotu instrumentami pochodnymi EMIR (European Market Infrastructure Regulation). Ma ona ograniczyć ryzyka na rynku transakcji pochodnych i dostarczenie nadzorcom informacji, które nie pozwolą dopuścić do kolejnego kryzysu finansowego. Do końca 2014 r. europejski nadzór finansowy ma przeanalizować zebrane od firm dane.

W I kw. 2009 r. z powodu złego zastosowania opcji walutowych – dane Akademii Ekonomicznej w Katowicach – upadło 126 firm, w tym tak duże jak Elwo, Odlewnie Polskie czy Krośnieńskie Huty Szkła.

Ekspert Deloitte uspokaja, że firmy nie będą musiały same wypełniać odpowiednich dokumentów. – Będą mogły zlecić to bankom czy domom maklerskim – wyjaśnia Stanek. Większe obowiązki niż samo raportowanie o transakcji pojawią się w odniesieniu do tych przedsiębiorstw, w których średnia nominalna wartość transakcji z 30 dni przekracza 1 mld euro.

W ramach transakcji w prawa i obowiązki stron, które uprzednio zawarły kontrakt, będzie wstępował tzw. kontrahent centralny. W Polsce będzie nim spółka Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych CCP. – Wygasi to zobowiązania stron względem siebie. Dla kupującego kontrahent centralny staje się stroną sprzedającą, a dla sprzedawcy nabywającą. Będzie odpowiadał za rozliczenie transakcji, co ograniczy jednostkowe ryzyko kredytowe, gwarantując płynne rozliczenie kontraktu – tłumaczy Stanek.

Od roku istnieje baza przy Biurze Informacji Kredytowej, do której banki mogą kierować informacje o transakcjach zawieranych na instrumentach pochodnych. Korzysta z niej 10 banków. – Myślę, że mimo powstania bazy KDPW CCP, nasza wciąż będzie się cieszyć powodzeniem, bo my oferujemy szerszy zakres danych i różne narzędzia analityczne – uważa Krzysztof Markowski, prezes BIK.