Polskie zakłady chemiczne nie ukrywają, że – odkąd trzy miesiące temu przyjęto Rosję w poczet Światowej Organizacji Handlu (WTO) – boją się konkurencji firm z tego regionu. Członkostwo Rosji w WTO sprawiło, że Bruksela musi zdjąć cło antydumpingowe, które do tej pory chroniło kraje UE przed zalewem tanich nawozów produkowanych w Rosji. Teraz unijny rynek dla firm z tego kraju staje otworem. – Zagrożenie jest spore, bo ograniczenie ceł antydumpingowych dla Rosji, w połączeniu z niższymi kosztami produkcji i standardami ochrony środowiska w tym kraju, stanowi ryzyko zaburzenia uczciwej konkurencji w UE – twierdzi Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej.

Na część produkcji chemicznej cła już zostały zniesione, na inne zostaną zdjęte wkrótce (w lipcu 2013 r. zniknie m.in. bariera dla eksportu rosyjskiej saletry amonowej). Naszym firmom z tego strategicznego dla polskiej gospodarki sektora trudno będzie rywalizować z taką konkurencją. Powód? – Rosyjskie firmy chemiczne kupują gaz zdecydowanie taniej niż my – tłumaczy Zenon Pokojski, członek zarządu Zakładów Azotowych Puławy, które rocznie zużywają niemal 1 mld m sześc. gazu (to około 7 proc. krajowego zapotrzebowania na ten surowiec).

Gaz to kluczowy element wpływający na finalną cenę nawozów. W polskich firmach chemicznych decyduje on nawet o 65 proc. kosztów produkcji. Problem w tym, że surowiec ten kupujemy z Rosji średnio 3–4 razy drożej niż tamtejsze firmy chemiczne. – Podwójne ceny dla gazu na eksport i na użytek krajowy w Rosji to bardzo poważny problem, którym Polska jest szczególnie dotknięta – przyznaje Katarzyna Kasperczyk, dyrektor departamentu współpracy ekonomicznej w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Jak tłumaczy, ten rodzaj subsydiowania zwiększa przewagę konkurencyjną rosyjskich firm, zwłaszcza w przemyśle chemicznym. W latach 2000–2004 takie subsydia zawarte w cenie gazu dla odbiorców rosyjskich wyniosły 2,3 mld dol.

– Krajowe ceny gazu muszą odzwierciedlać koszty produkcji, przyszłe inwestycje i zysk. Unia zaś, kupując drogi gaz z Rosji, de facto dopłaca do taniego gazu dla tamtejszych odbiorców. Nie możemy tolerować takiej sytuacji – mówi Sean Mackle, dyrektor w Fertilizers Europe, europejskiej organizacji branży nawozowej.

WTO zobligowała Rosję do wyrównania cen gazu dla odbiorców wewnętrznych i zewnętrznych. Ma do tego dojść w 2018 roku. – Wypełnienie tych zobowiązań jest kluczowe – podkreśla Katarzyna Kasperczyk.

– Na razie nie widzimy, by ceny na rynku wewnętrznym wzrosły – mówią w MSZ. Równocześnie jednak Gazprom obniżył ceny swym odbiorcom w Europie, w tym również Polskiemu Górnictwu Naftowemu i Gazownictwu.

Sean Mackle mówi wprost: – Rosja dziś nie spełnia wymogów WTO i nie oszukujmy się, nadal z pewnością będzie kontynuować dotychczasową politykę cenową.

Zdaniem Zenona Pokojskiego polskie firmy nawozowe mogą z tanim gazem walczyć jedynie nowoczesnymi instalacjami. – Nasze są bardziej wydajne, bo zużywają średnio 830 m sześc. gazu na tonę amoniaku, podczas gdy rosyjskie aż 1200 m sześc. – tłumaczy.