Na pierwszy rzut oka widać to na przykładzie Krakowa. Miasto o niemal 100 mln zł przytnie wydatki inwestycyjne – z 522 mln do 425 mln zł w 2013 r.

Po kilku latach inwestycji samorządy zamrażają rozwój. W 2013 i 2014 r. priorytetem będzie polityka oszczędności i zaciskania pasa. Taka terapia szokowa przełoży się na spowolnienie. O ile w Europie odchodzi się od wiary w bezwzględne cięcia, w Polsce pomysł zyskał nowe życie. W regionach.

Jeśli wierzyć wieloletnim prognozom finansowym, na które w tym roku przy okazji projektowanej reguły wydatkowej dla samorządów powoływało się Ministerstwo Finansów – od przyszłego roku sektor j.s.t. (jednostek samorządu terytorialnego) planuje nadwyżki. W wysokości 2,8 mld zł w 2013 r., w 2014 r. – 4,3 mld zł, zaś w 2015 r. – 7 mld zł.

Sęk w tym, że od 2008 r. samorządy na koniec każdego roku budżetowego regularnie odnotowywały coraz większy deficyt. Równocześnie intensywnie inwestowały. To oznacza, że jeśli chcą utrzymać kontrolę nad stanem swoich finansów, czeka je gwałtowne zaciśnięcie pasa. A to z kolei zahamuje rozwój kraju.

Widać to po projektach przyszłorocznych budżetów. Warszawa chce aż o połowę ściąć deficyt (różnica między wydatkami a dochodami danej jednostki) z obecnych 1,6 mld zł. Szczecin ten rok zakończy z wynikiem ok. 366 mln zł na minusie, ale już kolejny – z deficytem na poziomie 160 mln. Kielce planują deficyt mniejszy o niemal 129 mln zł niż w obecnie (ok. 214 mln zł). Deficyt Krakowa w tym roku wyniesie ok. 63 mln zł, zaś w przyszłym roku miasto planuje nadwyżkę w wysokości ok. 36 mln zł.

Kryzysowe budżety oznaczać będą równie nagłe ograniczenie inwestycji. – Szacujemy, że potencjał inwestycyjny w postaci wydatków majątkowych samorządów, który jeszcze w 2010 r. wynosił ok. 44 mld zł, w przyszłym roku spadnie do poziomu 19,5 mld zł – mówi Mariusz Poznański, szef Związku Gmin Wiejskich RP.

Zdaniem prezydenta Nowej Soli Wadima Tyszkiewicza to będą najtrudniejsze dwa lata w ostatnim dziesięcioleciu. – Czeka nas tąpnięcie inwestycyjne, a wiele firm, które dotąd korzystały na inwestycjach samorządów, może nie przetrwać 2013 i 2014 r. – przestrzega prezydent.

Mariusz Poznański dodaje, że w przyszłym roku władze lokalne nie będą planować nowych spektakularnych inwestycji, tylko będą co najwyżej kończyć te obecnie realizowane. O ile pozwolą na to pieniądze. Gwałtowne spowolnienie dotyczyć będzie nie tylko projektów kulturalnych czy „miękkich” (finansowanych np. z Europejskiego Funduszu Społecznego). – Wyhamuje nawet budowa podstawowej infrastruktury, takiej jak kanalizacja czy drogi lokalne – twierdzi Poznański.

– O 64 mln zł planujemy zwiększenie udziałów w spółkach komunalnych realizujących inwestycje – zastrzega Jan Machowski z urzędu Krakowa. Wydatki na rozwój transportu i łączności spadną z 780 do 706 mln zł, na gospodarkę mieszkaniową – z 206 mln do 159 mln zł, a na administrację publiczną – z 208 do 201 mln zł.

Sytuację samorządów w ostatnim czasie dodatkowo skomplikowało fiasko unijnego szczytu budżetowego. Brak porozumienia w sprawie puli funduszy UE na lata 2014–2020 już spowodował, że ich wydawanie w regionach znacznie się opóźni.

Wygląda na to, że samorządy muszą nie tylko nagle, lecz także na dłużej zacisnąć pasa, a przedsiębiorcy zęby – przynajmniej dopóki Bruksela nie odkręci na dobre kurka z pieniędzmi z przyszłego programowania.