Chodzi tu przede wszystkim o kwestię dotyczącą możliwości wystąpienia klifu fiskalnego w przypadku gdyby nie doszło do porozumienia w sprawie przyszłorocznego budżetu. Zmienne w tonie komentarze docierające do inwestorów utrudniają rzeczywistą ocenę sytuacji i choć jest niemal pewne, że przed końcem roku amerykańscy politycy dojdą do porozumienia, wnoszą nerwowość na rynek. We wtorek pozytywne nastawienie inwestorów do tematu szczególnie zaburzyła wypowiedź lidera demokratycznej większości w Senacie H.Reid’a, z której jasno wynikało, że w rozmowach ws. rozwiązania problemu klifu fiskalnego poczyniono „niewielkie postępy”. Takie słowa w ustach przedstawiciela Partii Demokratycznej rynki odebrały jako poważne ostrzeżenie, co w widoczny sposób podniosło awersję do ryzyka. Z kolei wczoraj ze słowami otuchy przyszedł marszałek Izby Reprezentantów J.Boehnera, który powiedział, że jest optymistą, iż Republikanie osiągną porozumienie z Białym Domem w sprawie przyszłorocznego budżetu.

Poprawie sytuacji nie pomagają też mieszane dane jakie napływają na rynek. Po dobrych wskaźnikach środowych (wzrost indeksu nastrojów Conference Board, indeksu cen domów i zamówień na dobra trwałe) wczoraj negatywnie zaskoczyła natomiast publikacja pokazująca spadek sprzedaży nowych domów w USA w październiku o 0,3% m/m. Wieczorna publikacja Beżowej Księgi Fed również nie brzmiała zbyt optymistycznie, wskazując na utrzymujące się obawy wśród części członków Rezerwy Federalnej odnośnie perspektyw gospodarczych na 2013 rok, głównie z powodu potencjalnego wejścia w życie wspomnianego już „klifu fiskalnego”, czyli automatycznej podwyżki podatków i obniżki wydatków.

Niemniej, jak Amerykanie uporają się już z „klifem”, a Europa nie dostarczy nowych wyzwań (ryzyko opuszczenia przez Grecję strefy euro zostało na razie zażegnane, wciąż pozostają jednak obawy o to, czy Ateny zdołają spełnić swoje zobowiązania i wprowadzić wymagane reformy, rynki wciąż pamiętają też o problemach gospodarczych Hiszpanii) pojawi się szansa na odreagowanie. Na razie jednak, awersja do ryzyka rośnie, co przejawia się osłabianiem euro wobec dolara i spadkiem notowań walut z koszyka „mniej bezpieczne” w tym złotego. Nominalnie kurs EUR/USD zszedł w środę poniżej poziomu wsparcia na 1,29 (docierając do 1,288 USD) zaś EUR/PLN momentami „ocierał” się o 4,115.

Czy obraz rynku zdołają zmienić dzisiejsze publikacje, kiedy to poznamy m.in.: indeks nastrojów w gospodarce i wśród konsumentów w strefie euro, czy z USA dane na temat PKB w III kwartale (po korekcie), liczby nowych bezrobotnych za ubiegły tydzień i liczby zawartych, ale niesfinalizowanych transakcji sprzedaży domów w październiku? Nie wydaje się. Wszystko wskazuje bowiem na to, że dopóki z ust prezydenta B.Obamy nie usłyszymy więcej pozytywnych informacji nt. rozwiązania problematycznego przyszłorocznego budżetu rynek pozostawać będzie w podwyższonej niepewności, limitującej dalsze wzrosty notowań głównej pary walutowej.
Z technicznego punktu widzenia para euro/dolar obecnie znajduje się w fazie korekty spadkowej. Najbliższe silne wsparcie stanowi wspomniany poziom 1,2875 USD – linia wyznaczona poprzez 38,2% zniesienia Fibonacciego całości listopadowego wzrostu kursu. Kolejne to okolice 1,2835 (50% Fibonacciego). Opór wyznacza z kolei maksimum z tego tygodnia znajdujące się w strefie 1,30-1,31.

W kraju, w obliczu niepewności na świecie waluta nasza traci na wartości. Obecnie para EUR/PLN zmaga się z oporem na 4,11. Po przełamaniu 4,1180 może zacząć kierować się ku 4,1275 – poziomowi wynikającemu z 38,2% zniesienia Fibonacciego całości listopadowego (w tym przypadku) wzrostu kursu. Kolejny poziom oporu to okolice 4,1395 (50% Fibonacciego). Silne wsparcie dla euro stanowi zaś linia 4,09 PLN i następnie 4,05. Poziom 4,00 wydaje się bezpieczny.

W czwartek krajowy kalendarz publikacji makroekonomicznych jest pusty, jednak inwestorzy wypatrują już piątkowej publikacji dotyczącej PKB za III kw. br, która to teoretycznie mogłaby przesądzić nawet o skali grudniowej obniżki stóp procentowych. Nie opuszczające rynek obawy, że figura może okazać się słabsza od mediany prognoz ekonomistów kształtującej się na poziomie 1,8% nasilają spekulacje na głębsze niż 25 pkt. cięcia. Takie oczekiwania zwiększają z kolei popyt na polskie papiery (w środę rentowności z dłuższego końca krzywej notowały kolejne rekordowe dołki), jednocześnie wywierając negatywną presję na złotego.

Niniejszy materiał ma charakter wyłącznie informacyjny oraz nie stanowi oferty w rozumieniu ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks Cywilny. Informacje zawarte w niniejszym materiale nie mogą być traktowane, jako propozycja nabycia jakichkolwiek instrumentów finansowych, usługa doradztwa inwestycyjnego, podatkowego lub jako forma świadczenia pomocy prawnej. PKO BP SA dołożył wszelkich starań, aby zamieszczone w niniejszym materiale informacje były rzetelne oraz oparte na wiarygodnych źródłach. PKO BP SA nie ponosi odpowiedzialności za skutki decyzji podjętych na podstawie informacji zawartych w niniejszym materiale.