Informacje o braku postępów w negocjacjach dotyczących klifu fiskalnego psuły nastroje w Europie przez większą część środowej sesji. Martwiły także Amerykanów w pierwszej fazie notowań na Wall Street. Późniejsze sygnały o zbliżeniu stanowisk Demokratów i Republikanów, spowodowały zwrot sytuacji. Za oceanem było to widoczne w drugiej części handlu, na naszym kontynencie objawiło się już w czwartkowy poranek. Z takimi wahaniami możemy mieć do czynienia także w najbliższych tygodniach. Strachu na rynkach nie widać, może się więc zdarzyć, że gdy klif zostanie zasypany, bykom nie starczy siły na euforię.

Brak strachu widać na warszawskim parkiecie. Nasze indeksy bądź biją roczne rekordy, bądź się do nich zbliżają. W czwartek dwunastomiesięczne maksimum ustanowił WIG20. Rozpoczął dzień od zwyżki o 0,6 proc. i pod koniec pierwszej godziny zwiększył jej skalę do prawie 1 proc., docierając do rekordowego poziomu 2424 punktów. To osiągnięcie wyczerpało jednak siły byków, bo przez kolejne godziny niewiele się działo, a indeks kurczowo trzymał się okolic 2418 punktów. Podobnie zachowywały się pozostałe wskaźniki.

W notowaniach największych spółek mieliśmy trochę kontynuacji i trochę zmian. Kontynuowana była dobra passa firm paliwowych. Akcje Lotosu rosły chwilami o ponad 2 proc., docierając do poziomu najwyższego od sierpnia 2011 r. Od końca października zyskały już 40 proc. Zwyżkujące o ponad 1 proc. papiery PKN Orlen poruszały się według podobnego scenariusza, jednak z mniejszą dynamiką, a większą konsekwencją. Po dwudniowej korekcie do łask inwestorów wróciły walory KGHM, które w czwartek szły w górę o 2 proc. Silny środowy spadek odreagowywały także akcje PZU, rosnąc o 1 proc. Podobnie działo się w przypadku papierów TVN, które w środę przewodziły spadkowiczom, tracąc ponad 3 proc., a w czwartek były liderem zwyżek, rosnąc chwilami o niemal 3 proc.

Na szerokim rynku uwagę zwracał przekraczający 6,5 proc. spadek akcji Netii. Spółka, podobnie jak Telekomunikacja Polska, straciła zaufanie inwestorów. W ciągu ostatnich czterech dni została przeceniona łącznie o prawie 12 proc., a od połowy września spadek sięga już ponad 20 proc.

Na głównych giełdach europejskich od rana widać było poprawę nastrojów, ale trudno mówić o euforii. Indeksy w Paryżu i Frankfurcie zaczęły dzień od wzrostów po 0,5 proc. Początkowo nieco odstawał londyński FTSE, jednak w ciągu dnia wszystkie wskaźniki zwyżkowały niemal równo po około 0,9 proc. Chwilami nieco mocniej w górę wyrywał się CAC40, jednak przez większą część dnia przeważała stabilizacja, tak jak w Warszawie.

Większego wrażenia na inwestorach nie zrobiły nieco gorsze informacje makroekonomiczne zza oceanu. Według zrewidowanych danych, amerykańska gospodarka wzrosła w trzecim kwartale nie o 2,8 proc., jak oczekiwano, lecz o 2,7 proc. Wyższa niż się spodziewano okazała się wynosząca 393 tys. liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Sesja w Nowym Jorku zaczęła się od zwyżki indeksów po około 0,3 proc. Główne miejsca amerykańskich serwisów zajmowały kwestie klifu.

Na godzinę przed końcem sesji w Warszawie WIG20 i WIG zyskiwały po 0,6 proc. a mWIG40 i sWIG80 szły w górę po 0,4 proc. Obroty przekraczały 500 mln zł.