Z informacji przesłanych nam przez banki wynika, że w tym roku wydano w Polsce niemal 1,4 mln kart przedpłaconych. To o kilkadziesiąt procent więcej niż przed rokiem (wtedy było około miliona). Największym graczem jest Bank Pekao, który pozycję lidera wypracował w ledwie kilka miesięcy.

– Karty pre-paid wprowadziliśmy przy okazji turnieju finałowego Euro 2012. Udało się nam sprzedać wówczas ok. 200 tys. sztuk, co zachęciło nas do przygotowywania okolicznościowych plastików przy okazji innych dużych wydarzeń – powiedziała nam Justyna Rysiak z Pekao.

Bank wydał kartę przedpłaconą m.in. z okazji Przystanku Woodstock. Do dziś na rynku uplasował już 420 tys. kart przedpłaconych i wyprzedził dotychczasowych liderów, czyli BRE Bank i Citi Handlowy, które wydały po mniej więcej 300 tys. pre-paidów. Znaczącym podmiotem na tym rynku jest też BZ WBK, któremu udało się sprzedać ponad 220 tys. kart. O wiele mniejszą skalę biznes przedpłacony osiągnął w PKO BP, ING Banku Śląskim i BNP Paribas, które wydały odpowiednio 76, 41 i 4 tys. kart pre-paid.

Bankowcy podkreślają, że na kartach przedpłaconych zarabia się o wiele mniej niż na kartach debetowych czy kredytowych. Debetówką wykonujemy średnio ok. 25 płatności rocznie na kwotę ponad 2 tys. zł. Z tytułu interchange od tych transakcji bank zarabia średnio ok. 35 zł. W przypadku pre-paidów liczby te są kilkukrotnie niższe. – Specyfiką kart pre-paid jest sezonowość ich użytkowania, co sprawia, że są mniej transakcyjne niż karty debetowe – mówi Michał Skowroński, dyrektor ds. produktu z pionu bankowości transakcyjnej w Citi Handlowym.

Nadal jednak wydawaniem kart przedpłaconych zajmuje się zaledwie kilka banków. – Decyduje o tym wysoka bariera wejścia, której głównym elementem jest konieczność zakupu oddzielnego systemu do obsługi tych kart lub znaczne inwestycje w rozwój obecnego. Równolegle z inwestycjami technologicznymi produkt ten wymaga oddzielnej i dość rozbudowanej infrastruktury do obsługi telefonicznej i wymiany danych między bankiem a klientem – uważa Skowroński.

Głównym odbiorcą kart przedpłaconych pozostają duże firmy, które wykorzystują je na kilka sposobów. Pre-paidy coraz częściej pełnią funkcję nagród w różnego rodzaju działaniach marketingowych. Są też wykorzystywane do opłacania wydatków podczas podróży służbowych oraz zastępują świąteczne bony.

Jak korzystać z tych kart?

Większość kart przedpłaconych po wyczerpaniu zdeponowanych na nich środków umożliwia powtórne doładowanie. Wystarczy wykonać przelew na numer rachunku przypisany do danej karty i nadrukowany na jej rewersie. Jeżeli na plastiku nie ma numeru konta, oznacza to, że ta karta prawdopodobnie nie może być doładowana. Banki sprzedające karty przedpłacone prowadzą serwisy internetowe. Dzięki nim użytkownicy mogą sprawdzać np. stan środków. Sposób logowania i adres internetowy serwisu powinny być zamieszczone w folderze towarzyszącym każdej karcie przedpłaconej. Jeżeli klient znalazł się w posiadaniu karty, której nie można doładowywać, lub nie ma ochoty wykonywać takiej operacji, a na plastiku pozostała mu jakaś drobna kwota, może ją odzyskać. Najprościej zapłacić za część zakupów w sklepie kartą, a resztę dopłacić gotówką. Można także zadzwonić na infolinię banku wydawcy karty, a ten przeleje resztę na wskazane konto. Operacja taka wiąże się jednak najczęściej z dodatkową prowizją.