W tym samym okresie ubiegłego roku stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła w styczniu 13,2 proc. wobec 12,5 proc. w grudniu 2011 roku.

Ostatni raz tak wysoki poziom bezrobocia zanotowano w Polsce w marcu 2007 roku, kiedy wskaźnik ten sięgał 14,3 proc.

>>> Polecamy komentarz szefa redakcji Forsal.pl: Bezrobocie najwyższe od lat, a media milczą

Jak wynika z danych meldunkowych nadesłanych przez wojewódzkie urzędy pracy, na koniec stycznia 2013 roku liczba bezrobotnych w Polsce wyniosła 2 296 tys. osób. To o 159,2 tys. osób więcej (7,5 proc.) niż na koniec grudnia 2012 roku. Dla porównania w analogicznym okresie ubiegłego roku (odnotowano wzrost liczby bezrobotnych o 138,8 tys. osób, czyli o 7 proc.

Wiceminister pracy Jacek Męcina już wcześniej zapowiadał, że stopa bezrobocia w styczniu może osiągnąć poziom 14 proc.

W Warmińsko-Mazurskiem prawie jak w Hiszpanii

„Wzrost stopy bezrobocia w styczniu 2013 roku w porównaniu do stanu z końca grudnia 2012 roku wystąpił we wszystkich województwach i zamykał się w przedziale od 0,6 punktu procentowego w województwie mazowieckim do 1,2 punktu procentowego w województwie lubuskim” – podał resort pracy na swojej stronie internetowej.

>>> Polecamy: Bezrobocie w Europie: Coraz więcej młodych Polaków nie ma pracy

Najniższą stopą bezrobocia w Polsce wyróżnia się województwo wielkopolskie – wskaźnik wyniósł tu w styczniu 10,7 proc. Najgorsza sytuacja panuje w Warmińsko-Mazurskiem – stopa bezrobocia sięga 22,3 proc.

 Liczba wolnych miejsc pracy i miejsc aktywizacji zawodowej zgłoszonych przez pracodawców do urzędów pracy w styczniu 2013 roku wyniosła 63,3 tys. i w porównaniu do grudnia 2012 roku wzrosła o 27,6 tys. (o 77,2 proc.). Był to prawie dwukrotnie silniejszy wzrost od odnotowanego w analogicznym okresie 2012 roku, bowiem w styczniu 2012 roku pracodawcy zgłosili do urzędów pracy 49 tys. ofert pracy, czyli tylko o 14 tys. więcej niż w grudniu 2011 roku (tj. wzrost o 39,8 proc.).

Wzrost liczby wolnych miejsc pracy w styczniu 2013 roku w porównaniu do grudnia 2012 roku odnotowano we wszystkich województwach i oscylował on w granicach od 14,3 proc. w województwie lubelskim (wzrost o 0,3 tys. ofert) do aż 111,4 proc. w województwie świętokrzyskim (wzrost o 1,1 tys. ofert) – podał również resort pracy.

2013 rok pod znakiem rosnącego bezrobocia

Resort pracy uspokaja, że skokowy wzrost bezrobocia w styczniu powtarza się co roku. „Wynika to z wstrzymania prac sezonowych w miesiącach zimowych. Z informacji uzyskanych w urzędach pracy wynika, że tym razem do wzrostu bezrobocia przyczyniły się dodatkowo m.in. rejestracje osób powracających do ewidencji po zakończeniu form aktywnych w grudniu 2012 roku, jak również rejestrujących się po wygaśnięciu umów okresowych z pracodawcami zawartych do końca 2012 roku” – czytamy w komunikacie ministerstwa.

W założeniach do budżetu na ten rok rząd przyjął, że stopa bezrobocia na koniec roku wyniesie 13 proc. Wiceminister pracy Czesława Ostrowska ostrzega jednak, że sytuacja na polskim rynku pracy w całym 2013 roku ulegnie pogorszeniu. Wiceminister zaznaczyła, że w ubiegłym roku ministerstwo zanotowało 20-proc. wzrost zwolnień grupowych. Jak podkreśliła, w tym roku, w związku z pogorszeniem się koniunktury gospodarczej, na rynku pracy może być jeszcze gorzej. Spowolnienie gospodarcze negatywnie przekłada się bowiem na nastroje pracodawców i wielkość zatrudnienia.

Ostrowska przypomniała w czwartek w Sejmie, że w tym roku państwo chce przeznaczyć na aktywizację rynku pracy 4 miliardy 600 milionów złotych. Jeżeli sytuacja na rynku pracy będzie się pogarszała, resort pracy wystąpi do ministra finansów o zgodę na zwiększenie wydatków w ramach funduszu pracy.

Wzrost bezrobocia w najbliższych miesiącach prognozuje też Monika Zakrzewska, ekspertka PKPP Lewiatan. "Niestety, styczeń nie był ostatnim miesiącem wzrostu bezrobocia. Także w lutym i marcu możemy się spodziewać zwiększenia liczby bezrobotnych. W kwietniu, najpóźniej w maju - w zależności od sytuacji pogodowej - ta tendencja powinna zostać zahamowana" - mówi Zakrzewska.  Jej zdaniem poprawy na rynku pracy możemy oczekiwać dopiero w drugim kwartale, główną nadzieję upatrując w pracach sezonowych i planowanych inwestycjach, a także w ożywieniu gospodarczym w Europie.

"Prognozy dotyczące zwolnień grupowych oraz upadłości przedsiębiorstw w 2013 roku nie nastrajają jednak optymistycznie. Wie o tym również rząd, dlatego pieniądze na walkę z bezrobociem i aktywizację bezrobotnych trafiły do urzędów pracy znacznie wcześniej niż zazwyczaj i jest ich zdecydowanie więcej niż w ubiegłym roku. Bez tych pieniędzy sytuacja na rynku pracy byłaby jeszcze gorsza" - mówi Zakrzewska. 

>>> Czytaj też: Czarne chmury nad polskim rynkiem pracy. Będzie więcej bezrobotnych