Wyobraź sobie, że jesteś młodym pracownikiem, który rozważa swoje miejsce na rynku pracy w gospodarce przyszłości. Twoje wcześniejsze wybory i oceny okazały się nie do końca trafne, a cztery lata spędzone na studiach były pomyłką. Na jaką karierę postawiłbyś teraz?
Spektrum twoich możliwości powoli się zawęża. Wiele tradycyjnych zajęć, począwszy od prowadzenia samochodów a skończywszy na pracach administracyjnych, będzie wykonywanych przy pomocy zautomatyzowanych technologii. Trend ten zdaje się przybierać na sile. Jak zatem w takiej sytuacji możemy zapewnić naszym dzieciom wykonywanie użytecznych prac w przyszłości? I jak możemy już dziś przygotować się do przejścia w kierunku gospodarki przyszłości?

Najbardziej palącym zadaniem będzie przekształcenie szkół zawodowych w taki sposób, aby przygotowywały swoich studentów do wykonywania prac, których nie będą w stanie wykonywać roboty.

Według najnowszego raportu Franka Levy’ego i Richarda Murnane’a w nowej gospodarce kluczowe będą trzy umiejętności: rozwiązywanie nieuporządkowanych problemów, praca z nowymi informacjami a także czynności manualne, które będą trudne do zastąpienia przez roboty.

Zatem kilka dobrze nam już znanych zajęć, takich jak hydraulika, stolarka, prace elektryczne, prawdopodobnie jeszcze długo pozostaną poza zasięgiem możliwości robotów. Podobnie jak wszelkie prace w nieuporządkowanym środowisku, jak np. ogrodnictwo czy zajmowanie się gospodarstwem domowym. Jednak wiele zawodów po prostu zniknie w ciągu kilku następnych dekad. Jak zatem szkoły zawodowe mogą przygotować się do tych zmian?

Prawdopodobnie najważniejszym zadaniem, jakie przed nimi stoi, to nauczenie swoich słuchaczy, jak pracować przy pomocy robotów oraz innych zautomatyzowanych systemów. Dzisiejsi mechanicy samochodowi wiedzą, jak naprawiać wgniecenia i problemy za spalaniem paliwa. W przyszłości będą musieli zapoznać się z wiedzą na temat technologii umożliwiających automatyczne prowadzenie pojazdów. Dzisiejsi strażacy gaszą ogień w dużej mierze w taki sam sposób, w jaki robili to ich dziadkowie. W przyszłości będą musili nauczyć się obsługi specjalistycznych robotów, które będą w stanie wejść do palącego się budynku i unieszkodliwić źródło pożaru, posługując się trójwymiarową mapą. Podobne urządzenia będą funkcjonować w fabrykach, na policji oraz w służbie zdrowia.

Krótko mówiąc, praca w przyszłości będzie bardziej technologicznie zaawansowana, a pracownicy fizyczni będą musieli nauczyć się dostosowania do zmieniających się warunków rzeczywistości. Edukacja na poziomie zawodowym będzie zatem musiała uczyć umiejętności rozwiązywania problemów i komunikacji, a przede wszystkim będzie musiała odejść od skupiania się na wąskich specjalizacjach zawodowych, tak jak robi to dziś.

Jak wygląda sytuacja pracowników fizycznych dziś? Ich umiejętności w coraz mniejszym stopniu odpowiadają na wymagania pracodawców: poziom bezrobocia w USA przez ponad 4 lata znajdował się powyżej 7 proc. Według amerykańskiego Bureau of Labor Statistics, w czerwcu aż 3,9 mln stanowisk w USA pozostało nieobsadzonych.

Pod wieloma względami problem ten jest jeszcze bardziej palący niż może się wydawać. Prezydent Barack Obama naciska, aby zwiększyć finansowanie na odpowiednie przygotowanie do zawodu oraz chce utworzenia regionalnych sieci, które łączyłyby szkoły, pracodawców i działania rządu, mające na celu przekwalifikowanie pracowników. 

>>> Czytaj również: Buchanan: Czy wzrost gospodarczy nas zabije?

Programy stażowe na poziomie federalnym, w których młodzi ludzie uczą się umiejętności technicznych, choć są właściwymi działaniami, to i tak ostatecznie mogą okazać się niewystarczające.

Państwa świata muszą odpowiedzieć na zmiany zachodzące w gospodarce w bardziej ambitny sposób. Oznacza to potrzebę podjęcia takich działań, jak np. przeniesienie większego ciężaru opodatkowania z pracy na konsumpcję, pomoc przedsiębiorcom w łączeniu efektywności technologicznej z ludzką kreatywnością, a także reforma systemów patentowych i imigracyjnych, które są wciąż osadzone w poprzedniej erze technologicznej.

Ze względu na to, że praca robotów prawdopodobnie pogłębi nierówności, przesuwając dochody od pracowników do właścicieli kapitału, państwa będą musiały przemyśleć także kwestię wzmocnienia sieci zabezpieczenia społecznego biedniejszych.
Ostatecznie zaś, w miarę jak proces automatyzacji pracy będzie postępował, nawet przedstawiciele takich zawodów jak lekarz, prawnik czy broker, również będą musieli się zmierzyć z zastępowaniem ich pracy przez roboty, co i tak częściowo ma już miejsce. Dziennikarzy procesy te również nie ominą.

Tak jak działo się to wiele razy i dzieje się teraz, gdy gospodarka przechodzi fazę twórczej destrukcji, pierwszymi ofiarami zmian są pracownicy mniej wykwalifikowani. Najlepszym miejscem, aby przygotować ich na nadchodzące zmiany, jest szkoła. 

>>> Polecamy: Buchanan: Kto tak naprawdę stworzył iPhone'a - Apple czy państwo?