Zaledwie 19 procent Norwegów chce przystąpienia ich kraju do Unii Europejskiej. Wobec takich nastrojów jest pewne, że przez najbliższe lata żadna licząca się siła polityczna w kraju nie zaryzykuje zorganizowania referendum w tej sprawie. Norwegowie już dwukrotnie odrzucili w referendach możliwość przystąpienia do Unii - w 1972 i 1994 roku.
Wyniki najnowszych badań opinii publicznej na ten temat, przeprowadzonych na zlecenie dwóch dzienników, "Klassekampen" i "Nationen", opublikowano dzisiaj w Oslo na ich łamach.

Okazuje się, że sprzeciw wobec UE jest w Norwegii powszechny. Przeciwnicy członkostwa dominują we wszystkich grupach społecznych - niezależnie od wieku, miejsca zamieszkania czy poziomu wykształcenia. Przyłączają się do nich nawet członkowie partii, które w swych programach przewidują przystąpienie kraju do Unii. Tak jest na przykład wśród członków i sympatyków Partii Konserwatywnej, których ponad 60 procent jest przeciwnych członkostwu w Unii.

Jednak w nowym parlamencie, który zostanie wyłoniony w wyborach 9 września, nastroje mogą być odmienne. Tak twierdzi norweska organizacja "Nie dla Unii Europejskiej". Ocenia ona, że spośród 169 kandydatów na posłów mających największe szanse na uzyskanie mandatów, 84 jest zwolennikami UE, 64 przeciwnikami, a 21 nie ma opinii na ten temat. Zdaniem antyunijnych aktywistów, świadczy to przepaści dzielącej klasę polityczną od społeczeństwa.

>>> Czytaj też: Sondaż: Polacy optymistycznie oceniają przyszłość Unii Europejskiej