Peer Steinbrueck z Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD) powiedział, że Merkel powinna bez ogródek przyznać, z jakimi kosztami wiąże się ratowanie strefy euro od 2010 roku. Wtedy to zatwierdzono pierwszy program pomocy dla Grecji.

Minister finansów Wolfgang Schaeuble oświadczył, że Grecja będzie „najprawdopodobniej” potrzebowała nowych środków finansowych, dodając że będzie to „znacznie mniejsza” kwota niż poprzednie programy pomocy. Wielkość tej kwoty nie zostanie ustalona do końca tego roku.

“Niemcy będą musiały zapłacić za stabilność Europy i strefy euro” – powiedział wczoraj Steinbrueck w wywiadzie dla telewizji ARD. „Mam wrażenie, że ten program pomocy dla Grecji wiąże się z tym, że dotychczasowa strategia nie wypaliła, a raczej zawiodła”.

Na cztery tygodnie przed wyborami w Niemczech, Grecja stała się centralnym punktem w wyborczej debacie. SPD nasila ataki na Merkel, próbując w ten sposób zmniejszyć przewagę, którą kanclerz osiągnęła w większości przedwyborczych sondaży. W czwartym roku kryzysu strefy euro, sojusznicy Angeli Merkel zaczęli otwarcie wspominać o perspektywie kolejnego pakietu pomocowego dla Grecji.

>>> Czytaj też: Merkel każe innym oszczędzać, sama obiecuje Niemcom miliardowe wydatki

Według sondażu przeprowadzonego dla Bild na 2775 wyborcach, poparcie dla opozycyjnej partii SPD wynosi teraz 25 proc. To wynik o jeden punkt wyższy niż w poprzednich sondażach. Koalicja, której przewodzi partia Merkel – Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna (CDU) uzyskała w tym samym sondażu 40 proc. poparcia. Sojusznik CDU, Wolna Partia Demokratyczna (FDP) straciła jeden punkt procentowy w stosunku do poprzednich sondaży i uzyskała poparcie na poziomie 5 proc. Partia Zielonych utrzymała poparcie na poziomie 12 proc. Nie podano marginesu błędu tego sondażu.

Wielka koalicja

Jeśli wyniki wyborów pokryłyby się z takimi sondażami, koalicja Merkel z FDP nie uzyskałaby wymaganej większości w parlamencie. Zmusiłoby to ją prawdopodobnie do kolejnej „wielkiej koalicji” z SPD, która rządziła w Niemczech od 2005 do 2009 roku.

Debata na temat Grecji rozpoczęła się od wypowiedzi Wolfganga Schaeuble z 20 sierpnia, w której to minister finansów oznajmił, że ten pogrążony w długach kraj będzie potrzebował kolejnego programu pomocy, aby podtrzymać zrównoważony rozwój.
Steinbrueck stwierdził, że ten komentarz odsłonił słaby punkt Angeli Merkel.

„Schaeuble nieświadomie i trochę mimochodem zdradził plan, którego Merkel wolałaby nie wspominać w kampanii wyborczej” powiedział lider SPD. 

Dług pozostaje

Minister finansów zaznaczył, że kolejne programy pomocy dla Grecji nie wiążą się z restrukturyzacją długu kraju, obciążającą głównie publiczne instytucje, takie jak Europejski Bank Centralny.

>>> Polecamy również: Merkel: niemieckie reformy mogą być przykładem dla zadłużonych krajów

„Musiałem jasno zaznaczyć, że nie będzie żadnego zmniejszania długu Grecji, ale to nie oznacza, że nie należy w następnym roku podejmować żadnych kroków” – powiedział wczoraj Schaeuble na comiesięcznym dniu otwartym ministerstwa finansów. „Chciałem w ten sposób uniknąć oskarżeń o to, że rząd nie dzieli się swoją wiedzą przed wyborami”

Komisarz do spraw energii w UE Guenther Oettinger oraz członek partii CDU, poszedł jeszcze dalej. W wywiadzie dla "Die Welt am Sonntag" powiedział, że Grecja będzie potrzebowała od 2014 do 2016 roku pomocy wartej ”niewielkiej dwucyfrowej sumy wyrażonej w miliardach”. Ten wywiad zbiegł się z kolei z wypowiedzią ministra finansów Grecji – Yannisa Stournarasa, który powiedział na łamach "Proto Thema", że Grecja może potrzebować wsparcia wartego 10 miliardów euro.

Steinbrueck skorzystał z tej debaty i oskarżył Angelę Merkel o ukrywanie przed niemieckimi wyborcami potrzeby finansowania zadłużonych krajów.

„To, że Niemcy od dawna są stroną obarczoną odpowiedzialnością, nie podlega wątpliwości. I to jest coś, co Merkel powinna wytłumaczyć swoim obywatelom w 2010 roku, zamiast zapewniać ich, że Grecy nie dostaną ani centa” – powiedział.

Kampania wyborcza

W tym tygodniu kandydaci wracają do kampanii wyborczej. Angela Merkel ma zamiar odwiedzić siedem miast w siedmiu różnych landach, w tym Ulm i Frankfurt. Steinbrueck również odwiedzi siedem landów i miasta takie jak Hamburg, Bremę, czy Münster, podtrzymując swój styl „szczerej rozmowy” w publicznych przemówieniach.

Merkel i Steinbrueck podążą następnie do Berlina, gdzie 1 września zmierzą się w jedynej zaplanowanej debacie telewizyjnej.

Merkel starała się w zeszłym tygodniu skupić uwagę Niemców na planowanym przez SPD zwiększeniu opodatkowania najzamożniejszych. Kanclerz ostrzega, że taki ruch może zagrozić niskiemu od dwóch dekad poziomowi bezrobocia.

Program społecznej sprawiedliwości proponowany przez SPD nie zagroził póki co popularności Angeli Merkel. Tylko 28 proc. respondentów w sondażu przeprowadzonym przez FG Wahlen odpowiedziało, że Niemcy byłyby bardziej „sprawiedliwe społecznie” pod rządami SPD.