Ta tendencja powinna utrzymać się także w 2014 r., nawet pomimo oczekiwanego spowolnienia w gospodarce Chin. Według naszych prognoz globalny wzrost popytu powinien wynieść 1,4 mb/d, czyli o ponad 0,4 mb/d więcej niż w tym roku. Za ponad 55% wzrostu będą odpowiadały ponownie 3 kraje: Chin, Indie i Brazylia. W USA, UE i Japonii pomimo oczekiwanego ożywienia gospodarczego popyt na paliwa nie powinien wzrosnąć z powodu cały czas spadającej ilości konsumowanej ropy na jednostkę PKB. 

Poziom podaż ropy w dużej mierze w przyszłym roku zależeć będzie od rozwoju sytuacja na linii Iran – Stany Zjednoczone. Oczekujemy, że wzrośnie ona o ok. 0,9 – 1 mb/d, przy założeniu stabilnego wydobycia w kartelu OPEC na poziomie 30,6 mb/d. O ile dalszy wzrost wydobycia ropy w Ameryce, w Iraku i w krajach Afryki jest niemal pewny, to wielkość eksportu ropy z Iranu należy do jednych z najmniej przewidywalnych czynników. Jeśli władze reżimu w Teheranie nie dojdą do porozumienia z krajami Zachodu w najbliższych miesiącach to w efekcie kolejnych sankcji już przegłosowanych przez Izbę Reprezentantów Iran może całkowicie zaprzestać eksportu ropy. To zaś przełożyłoby się na spadek globalnej podaży surowca o ok. 1 mb/d i wzrost deficytu z prognozowanego przez nas poziomu 0,5 mb/d do nawet 1,5 mb/d. Jednakże prawdopodobieństwo takiego scenariusza jest relatywnie niewielkie, albowiem komentarze przedstawicieli amerykańskiej administracji po zaprzysiężeniu nowego prezydenta Iranu dają nadzieje na porozumienie, jeśli tylko prezydent Rouhani i władze religijne złagodzą swoje stanowisko co do przyszłości programu nuklearnego.

Poza fundamentami podażowo-popytowymi na rynek coraz większy wpływ powinny wywierać również zapasy ropy w USA. Wraz ze zwiększeniem przepustowości kolejnych ropociągów z północy w kierunku Zatoki Meksykańskiej, amerykańskie koncerny powinny ograniczać import surowca z krajów Afrykańskich. To zaś powinno zmniejszać presję na wzrost cen pod wpływem oczekiwanego deficytu.