Stany Zjednoczone rozważają możliwość interwencji wojskowej w Syrii. Impulsem do tego stał się zeszłotygodniowy atak gazowy pod Damaszkiem, w którym zginęło przeszło 300 osób. Po tych informacjach cena baryłki ropy na giełdzie w Londynie podrożała o prawie 10 procent i kosztuje dziś już 115 dolarów.

Janusz Piechociński przekonywał dziennikarzy, że nie ma obecnie konieczności gromadzenia większych rezerw ropy. Na dziś wydaje się, że mamy odpowiednie zasoby" - powiedział wicepremier podkreślając, że rezerwy kosztują. Trzeba też mieć potencjał techniczny do gromadzenia paliw. Piechociński dodał, że emocje na rynkach paliwowych mogą być kreowane sztucznie.

Obecnie koncerny petrochemiczne muszą posiadać rezerwy gwarantujące dostawy paliw przez ponad 70 dni. 

>>> Czytaj też: Tusk: Polska nie będzie uczestniczyć w interwencji w Syrii