Przed kilkoma tygodniami odbyły się tam dwie ogromne konferencje poświęcone naszemu krajowi: Polish Economic Forum na London School of Economics w Londynie, gdzie rozmawialiśmy przede wszystkim o problemach rozwoju i gospodarki, oraz Polski Kongres Stowarzyszeń Studenckich na uniwersytecie w Oksfordzie, gdzie dominowały tematy polityczne. Obydwie imprezy zasługują na uwagę i – w mojej ocenie – są przejawem bardzo istotnych procesów, które zachodzą wśród naszych młodych rodaków mieszkających na Wyspach.

Po pierwsze, to inicjatywy stricte studenckie, a średnia wieku w przygotowujących je zespołach nie przekracza 22 lat. Jeśli weźmiemy to pod uwagę, to skala wydarzenia, a przede wszystkim jakość obecnych na konferencjach gości jest oszałamiająca. W tym roku byli to m.in. Danuta Hübner, była komisarz UE, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski czy Jacek Rostowski, do niedawna minister finansów. Ze studentami spotkała się też silna reprezentacja polskiego biznesu na czele z Andrzejem Klesykiem, prezesem PZU, Mariuszem Grendowiczem, szefem Polskich Inwestycji Rozwojowych, i Józefem Wancerem, jednym z najbardziej doświadczonych menedżerów polskiego sektora bankowego, szefem Banku BGŻ.

>>> Czytaj też: Uczą wkuwać, zamiast myśleć. Zobacz, jak szkoła zabija kreatywność dzieci

Po drugie, ogromne wrażenie zrobiła na mnie popularność obydwu imprez. Uczestniczyło w nich łącznie ok. 800 młodych Polaków, w znakomitej większości studentów, którzy uczą się na najlepszych brytyjskich uniwersytetach, m.in. w Oksfordzie, Cambridge, Warwick czy w Londynie. Oprócz nich na konferencjach była też spora grupa młodych polskich profesjonalistów, którzy pracują w brytyjskim sektorze finansowym oraz firmach doradczych. Ich zainteresowanie Polską, gospodarką naszego kraju i wyzwaniami biznesowymi było ogromne. Profesor Hübner, otwierając konferencję, powiedziała, że nigdy jeszcze nie widziała takiego tłumu na uczelni w sobotę.

Jest jeszcze trzeci powód. Obie imprezy stają się największą międzynarodową platformą kontaktu i dyskusji na temat wyzwań, przed jakimi stoi nasz kraj i jego gospodarka. Dyskusji łączących obecnych liderów i młodych ludzi, którzy dopiero wchodzą w dorosłe życie, tych, których główna aktywność koncentruje się w Polsce, oraz takich, którzy zdobywają wykształcenie i doświadczenie zawodowe za granicą. Z danych brytyjskiej Higher Education Statistics Agency wynika, że na brytyjskich uczelniach studiuje ponad 6 tys. młodych Polaków, a ankieta, którą przeprowadzili rok temu organizatorzy Polish Economic Forum, pokazuje, że nawet jedna trzecia z nich może być zainteresowana tym, żeby związać swoją karierę zawodową z naszym krajem.

I tutaj wracamy do pytania: co oni mogą zrobić dla Polski? Uczą się na najlepszych uczelniach w Europie i zdobywają doświadczenie zawodowe u świetnych pracodawców. W przyszłości, jako przedsiębiorcy, będą tworzyć i rozwijać własne firmy (często o międzynarodowym zasięgu), będą pracować w administracji publicznej, angażować się w politykę na poziomie lokalnym, krajowym lub międzynarodowym. Ważne, żeby – jeśli tylko będzie to możliwe – nie tracili z zasięgu wzrostu kraju, z którego pochodzą. Żeby realizując projekty biznesowe lub pnąc się po szczeblach kariery, zachowali w sobie troskę o swój kraj i życzliwość dla niego, inwestowali w nim, tworzyli miejsca pracy, angażowali się w inicjatywy, które pozwolą kolejnym zdolnym młodym ludziom zdobyć międzynarodowe wykształcenie. Żeby budując własne start-upy – co po tym, gdy WhatsApp został sprzedany za 19 mld dol., stało się marzeniem całego pokolenia – zastanawiali się nad tym, jak zaangażować w nie polskie zasoby. To wszystko będą mogli robić niezależnie od tego, gdzie w przyszłości będą mieszkać i pracować.

Ci, którzy zdecydują się wrócić do Polski, mają szansę zaangażować się w projekty o bezprecedensowej skali – w realizację wielkich inwestycji infrastrukturalnych, projekty energetyczne czy międzynarodową ekspansję polskich firm. To nie będzie „dokręcanie śrubek”, jak często wygląda to w zachodnich korporacjach, które od wielu lat działają jak doskonale naoliwione maszyny. My cały czas budujemy naszą gospodarkę, a oni mogą być częścią tego procesu.

A teraz odwróćmy jednak pytanie i zastanówmy się, co Polska może zrobić dla nich? To pytanie słyszałem wielokrotnie, rozmawiając ze studentami na Polish Economic Forum. Czy wracając, będą mieli szanse na zawodowy rozwój? Czy będą mogli uczestniczyć w ciekawych projektach, czy znajdą mentorów, którzy pomogą im dorosnąć zawodowo? I czy mają szanse na godne zarobki?

Cieszę się, że na Forum było tylu menedżerów, którzy mogli na te pytania odpowiedzieć twierdząco. Nie było głaskania po głowie. Andrzej Klesyk, szef PZU i absolwent Harvardu, otwarcie powiedział, że wykształcenie wyniesione z międzynarodowych uczelni to dopiero pierwszy krok. – Dyplom nie da wam kierowniczego stanowiska. Musicie udowodnić swoją wartość, pokazać, że potraficie i że wam zależy – podkreślał.

To prawda, ale jednocześnie jestem przekonany, że polskie firmy mogą zrobić wiele, żeby przyciągnąć tych utalentowanych absolwentów, skorzystać z ich wiedzy i umiejętności. Mogą tworzyć programy zarządzania talentami z prawdziwego zdarzenia, dbając o to, żeby młodzi ludzie rzeczywiście stawali przed ambitnymi zadaniami i musieli brać odpowiedzialność.

Sojusz pomiędzy polskimi firmami i młodymi Polakami, którzy studiują za granicą, jest naszemu krajowi niezwykle potrzebny. Jeśli będziemy w stanie go stworzyć, mamy szansę włączyć nowy silnik naszej gospodarki.

>>> Polecamy: Polska nauka stanęła w rozkroku. Jak powinien wyglądać uniwersytet?