Trzeci cios zadała jej reszta świata... W globalnym sondażu 200 tysięcy osób ze 189 państw najwięcej - prawie 2/3 - wskazało Londyn jako najbardziej pożądane miejsce pracy i osiedlenia, przed Nowym Jorkiem i Paryżem. Badanie zleciła internetowa agencja zatrudnienia Totaljobs.

Ten entuzjazm wyjaśnia, dlaczego tylko w zeszłym roku imigracja netto do Wielkiej Brytanii wyniosła ćwierć miliona osób. Ponad połowa to przybysze z Unii Europejskiej i premier David Cameron od dawna zapowiada, że chce wywalczyć jakieś ograniczenia swobody przepływu obywateli w jej granicach. Ale francuski premier Manuel Valls, z którym wczoraj rozmawiał brytyjski premier oświadczył, że zgadza się wprawdzie na dyskusję, ale nie może być mowy o żadnych zmianach traktatowych w tej mierze.

Tymczasem laureat tegorocznego Nobla w dziedzinie medycyny, neurolog John O'Keefe, powiedział dziś radiu BBC, że polityka antyimigracyjna skutkuje, ale nie tam gdzie trzeba. Przeszkadza mu mianowicie w zorganizowaniu wielkiego programu badawczego Fundacji Sainsbury Wellcome, która zleciła mu zatrudnić 150 naukowców z całego świata. Sprowadzenie ich spoza Europy okazuje się jednak bardzo trudne, powiedział profesor O'Keefe. 

>>> Polecamy: Rekord ofert pracy na rynku. Bezrobocie w Polsce leci w dół