Inwestycja, finansowana przez Rosję, stoi jednak pod znakiem zapytania ze względu na sankcje, którymi grozi Zachód.

Spółka Atomenergoproekt, zależna od państwowego rosyjskiego Rosatomu, podpisała dwie umowy z elektrownią Paks na projektowanie, eksploatację i konserwację reaktorów. Jak powiedział Attila Aszodi, odpowiedzialny za projekt ze strony rządu w Budapeszcie, budowa rozpocznie się w 2018 roku. Aszodi dodał, że finansowanie inwestycji wartej 12,5 mld euro nie jest zagrożone.

Budowa nowych reaktorów będzie możliwa dzięki pożyczce, jakiej Moskwa udzieli Budapesztowi. Kredyt wyniesie 10 mld euro. Strona rosyjska zapewniła, że niezbędne zasoby finansowe są już gotowe, obecna sytuacja finansowa nie wpływa na ten projekt, jest już częścią ich budżetu na 2015 rok - powiedział Attila Aszodi. Pozostała kwota około 2,5 mld euro będzie pochodzić z węgierskiego budżetu.

Dodanie dwóch reaktorów do elektrowni w Paks umożliwi podwojenie jej mocy. Pierwszy z nowych reaktorów będzie działał w 2023 roku.

Węgierska opozycja - zarówno lewica, jak i liberałowie - krytykuje rząd premiera Viktora Orbana za podpisanie umowy ws. elektrowni w Paks. Opozycja atakuje centroprawicowy gabinet za przedstawiony w parlamencie projekt, traktujący rozbudowę elektrowni za priorytet dla narodowej gospodarki. Oznacza to, że umowy związane z modernizacją Paks nie podlegają prawu zamówień publicznych. Ponadto dane związane z przygotowaniem tej inwestycji mają być utajnione przez 15, a nie jak zazwyczaj 10 lat. 

>>> Czytaj też: Rosja jak Liban i Irak. Inwestorzy skreślają Moskwę, wycena CDS-ów rośnie