Przed polską branżą chemiczną stoją bardzo poważne wyzwania – i te stare, i te nowe. Konieczność inwestycji, zapewnienia bezpieczeństwa dostaw gazu i ochrony przed wrogim przejęciem – to wszystko problemy znane i nie do końca rozwiązane. Z drugiej strony czeka nas otwarcie europejskiego rynku na konkurencję z firmami chemicznymi z USA. Firmami, które mają dostęp do wydobywanego tam łupkowego gazu, a ten może być zdecydowanie tańszy od surowca kupowanego w Rosji.

W jaki sposób tworzenie nowego bytu miałoby pomóc rozwiązać te problemy? Tego nie wiem. Dlaczego do budowania strategii dla polskiej chemii nie może się wziąć sam właściciel, czyli Skarb Państwa? Czy konieczne jest powoływanie nowego bytu po to, żeby rozwiązać stare problemy? A może cała operacja ma służyć temu, żeby usunąć waśnie toczące polską branżę chemiczną od czasów ostatniej serii fuzji? Jeżeli tak jest, to dlaczego nie można tych animozji usunąć już teraz? Rozwiązywanie takich sporów to normalne zadanie menedżerskie, jedna z podstaw zarządzania. Niestety, okazuje się, że po raz kolejny z takimi podstawami mamy problem.

>>> Czytaj też: Wielkia konsolidacja w branży chemicznej. Azoty i Anwil w jednej grupie kapitałowej?