Podczas jedenastu dni protestu praktycznie zostały unieruchomione wszystkie połączenia obsługiwane przez Norwegian w Skandynawii, a więc loty krajowe w Norwegii oraz połączenia ze Szwecją, Danią i Finlandią. W poniedziałek np. odwołano 70 rejsów. Wykonano 29, część była poważnie opóźniona, w tym dwa loty do Polski do Krakowa i Szczecina.

Strajk pilotów domagających się objęciem ich zbiorowymi umowami o pracę dotknął niemal 200 tys. pasażerów. Najbardziej jednak naruszył - jak się sądzi - fundamenty finansowe spółki. Jej twórca, główny akcjonariusz i urzędujący dyrektor Björn Kjos odmówił podczas konferencji prasowej w Oslo odpowiedzi na pytania o poniesione straty. Powiedział jedynie, że strajki nigdy nie są tanie.

Kjos, który sam jest byłym pilotem wojskowym, zapewnił, że natychmiast rozpoczną się takie działania, by jutro po południu samoloty Norwegian już latały normalnie.

NAS ta jest trzecią co do wielkości tanią linią europejską. 

>>> Czytaj też: Nowoczesne pociągi dla Kolei Dolnośląskich. Newag dostarczy pojazdy za 78 mln zł