W latach poprzedzających kryzys w Hiszpanii budowano rocznie 800 tysięcy mieszkań - czyli tyle, ile budują razem Niemcy, Francja i Wielka Brytania. Cena nieruchomości rosła rocznie średnio o 15 procent, dlatego bardziej opłacało się kupić mieszkanie i potem je sprzedać, niż trzymać pieniądze w banku. 

>>> Czytaj też: Stabilne ceny mieszkań i mniejsze galerie handlowe. Zobacz, co czeka rynek nieruchomości

Wraz z kryzysem nieruchomości staniały o połowę. Liczba transakcji zmalała o 70 procent a budowanych mieszkań - o 96 procent.

Eksperci twierdzą, że wzrost ich cen jest najlepszym dowodem poprawy hiszpańskiej gospodarki. Przypominają, że przed rokiem nieruchomości wciąż taniały. Dodają, że przybywa kupujących i prognozują na ten rok 400 tysięcy transakcji. 

>>> Czytaj też: Hiszpania: liczba bezrobotnych spadła najmocniej od 14 lat