To oczywista nieprawda. Tak wicepremier i minister obrony Tomasz Siemoniak komentuje twierdzenia prezydenta Rosji Władimira Putina, jakoby w Polsce szkolono grupy bojowe ukraińskich nacjonalistów.

Wicepremier pytany w Trójce, czy polski MSZ powinien wydać oficjalne stanowisko, powiedział, że jest za tym, by tak się stało.

Wojna jest dla Rosji przedłużeniem polityki - mówił minister pytany o komentarz do innej wypowiedzi Władimira Putina, że Rosja jest gotowa do użycia broni atomowej. I dodał, że kontekst takich wypowiedzi jest bardzo zły. Jego zdaniem, w tej sytuacji Polska powinna wzmacniać własną obronność i dbać o współpracę z sojusznikami z NATO.

Siemoniak zapowiedział, że planowane na koniec marca ćwiczenia, w których użyta zostanie bateria amerykańskich rakiet "Patriot", mają przetestować możliwości przerzucenia takiej baterii do Polski. Amerykanie będą ćwiczyć w okolicach Warszawy razem z polskimi przeciwlotnikami.

Reklama

Podkreślił, że Polska potrzebuje obrony przeciwlotniczej na miarę 21 wieku i jest to priorytet od 3 lat. Strona polska rozważa obecnie oferty, przedstawione przez amerykańskiego i francuskiego producenta tego rodzaju uzbrojenia. Do końca kwietnia ma zostać przedstawiona rekomendacja w tej sprawie. Minister podkreślił, że procedura zakupu rakiet antybalistycznych będzie największym tego rodzaju przedsięwzięciem w historii polskiej obronności. Zaznaczył jednak, że nie będzie to jedynie zakup sprzętu, ale trzeba na to patrzeć także pod kątem płaszczyzny współpracy z rządami konkretnych państw.

>>> Czytaj też: Putin: Rosja uratowała Krym. Zachód rozpętał piekło nacjonalizmu

Mówiąc o planach wysłania misji wojskowej Unii Europejskiej do Libii, wicepremier podkreślił, że sytuacja w tym kraju jest poważna. Jest jednak za wcześnie, aby rozważać ewentualny udział Polaków w takiej misji. Siemoniak podkreślił, że Polska jest solidarna z działaniami Unii, także na płaszczyźnie politycznej.

Komentując pomysł utworzenia europejskiej armii minister obrony powiedział, że trzeba "chodzić po ziemi" i mówić o tym, co jest realne. Zauważył, że istnieje już wspólne przedsięwzięcie obronne państw Unii, w tym grupy bojowe, w których uczestniczy Wojsko Polskie. Siemoniak podkreślił, że zdaniem Polski nic nie powinno osłabiać spójności NATO. Dodał, że pomysł wspólnej armii byłby ciekawy, gdyby doprowadził do zwiększenia nakładów na obronność w krajach Unii.

Tomasz Siemoniak oświadczył, że nie ma planów przywrócenia obowiązkowej służby wojskowej. Wznowiono jednak szkolenia rezerwistów. Będą one systematycznie rozwijane, aby osiągnąć poziom przeszkolenia 35-40 tysięcy ludzi rocznie