Osłabienie dolara wsparciem dla cen złota

Najważniejszym czynnikiem, który wsparł wczoraj stronę popytową na rynkach surowcowych, był dynamiczny spadek wartości amerykańskiego dolara. Odreagowanie na walucie USA było zaś reakcją na wczorajszy komunikat Fed – wprawdzie zgodnie z oczekiwaniami usunięta została z niego fraza „cierpliwy”, jednak Fed jednocześnie obniżył m.in. prognozy PKB dla USA, co budzi wątpliwości co do podwyżki stóp procentowych w tym kraju już w czerwcu.

Słabszy dolar był wsparciem dla cen metali szlachetnych, których ceny wczoraj dynamicznie odbiły się w górę. Największy wzrost dotyczył notowań srebra i wyniósł 2,6%. W przypadku tego surowca stronie popytowej w największym stopniu sprzyjała sytuacja techniczna na wykresie – notowania srebra od paru dni poruszały się bowiem w wąskiej konsolidacji tuż powyżej poziomu 15,50 USD za uncję, będącego ważnym poziomem wsparcia. Wczorajszy ruch był właśnie odbiciem w górę od tego poziomu.

Z kolei notowania złota, które wczoraj otworzyły się poniżej poziomu 1150 USD za uncję, zakończyły środową sesję tuż poniżej 1170 USD za uncję. Zwyżka notowań okazała się jednak krótkotrwała, zarówno w przypadku złota, jak i srebra. Już dzisiaj rano oba kruszce powróciły do ruchu na południe, co wynika w dużej mierze z sytuacji na dolarze. Po wczorajszej zniżce jego wartości, dzisiaj amerykańska waluta z powrotem się umacnia. 

Kolejny rekord zapasów ropy

Z analogiczną sytuacją mamy do czynienia na rynku ropy naftowej. Wczoraj cena tego surowca wyraźnie wzrosła – notowania ropy Brent zwyżkowały o 5,6%, a cena ropy WTI wzrosła o 4,7%. W tym przypadku również sytuacja na dolarze miała niebagatelny wpływ na środowe poruszanie się cen ropy.

Inwestorzy zdawali się zupełnie ignorować niekorzystne dane makro, które pojawiły się nieco wcześniej. W swoim cotygodniowym raporcie amerykański Departament Energii (DoE) napisał bowiem, że w minionym tygodniu zapasy ropy naftowej w USA po raz kolejny wzrosły – tym razem o 9,6 mln baryłek. Tym samym ich wielkość w USA wzrosła do 458,51 mln baryłek – to najwyższy poziom odkąd Departament Energii prowadzi badania na ten temat. Wszystko wskazuje więc na to, że presja na spadek cen ropy WTI cały czas może się utrzymywać, bowiem popyt na ten surowiec w USA nie nadąża za podażą.