Państwa z Południa Europy będą chciały wykorzystać zamach w Tunezji na unijnym szczycie. Sebastian Płóciennik z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych uważa, że to efekt braku spójności Unii Europejskiej.

Głównym tematem spotkania, rozpoczynającego się dziś w Brukseli, ma być kwestia sankcji gospodarczych wobec Rosji. Sebastian Płóciennik przypuszcza, że Włosi i Hiszpanie mogą uzależniać wsparcie tych sankcji od wzmocnienia unijnych projektów w basenie Morza Śródziemnego. Ekspert zwraca uwagę, że ogromną słabością Unii Europejskiej jest brak zainteresowania Wschodem u krajów zaangażowanych w działania w Afryce Północnej i odwrotnie - kraje ze wschodu Europy nie mają pojęcia o unijnych sąsiadach z basenu Morza Śródziemnego.

Płóciennik jest zdania, że Polsce potrzebny jest sztab ekspertów od Północnej Afryki, byśmy mogli wesprzeć Włochów i Hiszpanów w osiąganiu ich celów. Wtedy także oni będą wspierać nas. Wpłynęłoby to korzystnie na spójność polityki zagranicznej Unii. Na samym unijnym szczycie możemy się natomiast spodziewać prób rozgrywania zamachu w Tunezji przez kraje z południa Europy, by zwrócić uwagę na problemy dotyczące tego regionu.

Liczba zabitych w zamachu w Tunezji wzrosła do 23. Minister zdrowia tego kraju poinformował, że wśród ofiar śmiertelnych jest 20 zagranicznych turystów oraz trzej Tunezyjczycy. Do tej pory udało się zidentyfikować 13 ofiar. Wśród zabitych cudzoziemców jest dwójka Polaków, a także turyści z Japonii, Włoch, Kolumbii, Hiszpanii, Australii, Francji, Wielkiej Brytanii i Belgii.

Kilka osób jest zaginionych, w tym dwóch obywateli Polski. Odnalazła się natomiast dwójka hiszpańskich turystów. Wraz z pracownikiem muzeum ukryli się w jednym z pomieszczeń i tam spędzili noc. Wszyscy troje trafili na badania kontrolne do szpitala. 

>>> Czytaj też: To już koniec europejskiej jedności wobec Rosji? Sankcje zostaną, ale nie na długo