Mediana oczekiwań Thomson Reuters pokazuje, że w marcu wskaźnik mógł minimalnie spaść do 50,6 pkt. wobec 50,7 pkt. w odczycie za luty. W zimie mieliśmy powrót powyżej bariery 50 pkt. – ponowne zejście poniżej zostałoby odebrane negatywnie, zwłaszcza w kontekście rynkowych obaw, co do sytuacji w chińskiej gospodarce. Automatycznie przełożyłyby się one na notowania AUD, a pośrednio też na NZD. W przypadku dolara australijskiego ma to związek ze sporym udziałem eksportu surowców z tego kraju.

Tymczasem dolar australijski radził sobie dziś całkiem dobrze – zyskał w relacji ze słabym GBP, USD, a także JPY i CAD. Wokół zera kręciły się relacje z EUR i NZD, a na minusie były te z CHF, oraz skandynawskimi SEK i NOK. W tym ostatnim przypadku ma to związek ze zmianą nastawienia wokół NOK i SEK ( w tym ostatnim przypadku, tak jak zwracaliśmy na to uwagę w raporcie tygodniowym, rynek może zakładać, że krótkoterminowo szwedzki Riksbank po agresywnych ruchach, nie ma wiele nowego w arsenale posunięć).

Ciekawą relacją może okazać się GBP/AUD, który dzisiaj dotknął wzrostowej linii trendu pociągniętej od września ub.r. na poziomie 1,9005. To zwiększa prawdopodobieństwo korekcyjnego odbicia w górę. Korzystny fundamentalnie splot wydarzeń dla takiego scenariusza to słabszy odczyt PMI w Chinach, oraz nieco lepszy od oczekiwań odczyt inflacji CPI na Wyspach za luty. Zresztą pary z funtem czekają na korekcyjne odbicia po sporym ruchu spadkowym z ostatnich dni (wyjątek GBP/USD). Dane o CPI w Wielkiej Brytanii poznamy o godz. 10:30.

Oczekiwania zakładają odbicie o 0,3 proc. m/m, ale dalsze hamowanie do 0,1 proc. na ujęciu rocznym. Niemniej nawet nieznaczne pozytywne zaskoczenie (większe odbicie w skali miesięcznej, mniejszy spadek w rocznej) da pretekst do odbicia. Szanse na to są biorąc pod uwagę ostatnie nie takie złe dane nt. inflacji w strefie euro.
Na parze GBP/AUD wsparcie to wspomniany rejon 1,90. Z kolei mocny opór to okolice 1,9182 i 1,9305 (szczyty odpowiednio ze stycznia i grudnia ub.r.).