Katarzyna Fatyga kilka dni temu zastąpiła na stanowisku dyrektora generalnego Diners Club Polska Jacka Bochenka, który stanowisko to zajmował od grudnia 2010 r. Fatyga jest rzadkim w dzisiejszych czasach przykładem osoby, która swoją karierę zawodową związała z jedną firmą. Diners Club jest jej pierwszym i jedynym pracodawcą. Do firmy trafiła w 1998 r., kiedy powstało biuro w Warszawie.

Fatyga, zatrudniona jeszcze przez europejskie struktury firmy, była zresztą współodpowiedzialna za jego organizację. I przy okazji przeszła przez wszystkie szczeble kariery. Początkowo zajmowała się wdrażaniem standardów obsługi i budową baz danych. Często oznaczało to konieczność odbierania telefonów od klientów. Później pozyskiwaniem nowych klientów oraz wdrażaniem umów z międzynarodowymi kontrahentami Diners Club. Przez kolejne lata odpowiadała za realizację procedur reklamacyjnych, zarządzanie ryzykiem oraz współpracę z bankami i korporacjami. Pracowała także nad umowami z największymi klientami i partnerami Diners w Polsce. Przez ostatnie pięć lat pełniła funkcję dyrektora sprzedaży i marketingu oraz współtworzyła strategię rozwoju firmy na naszym rynku.

Teraz przyjdzie jej zmierzyć się z nowymi wyzwaniami, i to nie byle jakimi. Nieoficjalnie mówi się, że zmiana na stanowisku dyrektora firmy w Polsce ma związek z perturbacjami, przez jakie może ona przechodzić w najbliższym czasie w naszym kraju. Ich źródłem jest regulacja rynku kartowego przygotowana przez Komisję Europejską, która ma zacząć funkcjonować za kilka miesięcy.

>>> Czytaj też: Obniżka interchange. Zapłacimy mniej za korzystanie z kart płatniczych

W jej wyniku niewielka organizacja płatnicza, jaką jest Diners, będzie musiała działać na tych samych zasadach jak jej więksi konkurenci, tacy jak MasterCard i Visa. To będzie oznaczać konieczność skokowego obniżenia prowizji od transakcji wydawanymi przez siebie kartami, które stanowią jedno z głównych źródeł przychodu firmy. Jak w tej sytuacji odnajdzie się nowa szefowa? – Przede wszystkim będziemy starać się o to, by polskie władze skorzystały z przysługującego im prawa i zastosowały opcję narodową. Pozwala ona na wprowadzenie trzyipółletniego okresu przejściowego, w trakcie którego takie organizacje płatnicze jak nasza miałyby czas na dostosowanie się do nowych przepisów – mówi Katarzyna Fatyga. W tym celu rząd musiałby przygotować nowelizację ustawy o usługach płatniczych, a w roku wyborczym nie będzie to łatwe.

Ale nawet jeżeli uda się przekonać polskie władze do takiej zmiany prawa, która przez kolejne trzy lata pozwoliłaby Diners Club Polska działać na dotychczasowych zasadach, i tak nieuchronnie zbliża się czas, kiedy firma będzie musiała zmniejszyć swoje stawki prowizyjne. Nie ma mowy, żeby polskie czy europejskie władze zgodziły się na zmianę regulacji, w wyniku których za ponad trzy lata Diners nie musiałby obniżać swoich prowizji. Przez trzy lata nowa szefowa będzie więc musiała przygotować kierowaną przez siebie firmę do zupełnie nowych okoliczności działania.

Katarzyna Fatyga jest z wykształcenia historykiem. Studiowała na Uniwersytecie Warszawskim. Pasjonuje się kulturą antyczną i historią starożytną. W wolnych chwilach lubi gotować. Jest mężatką, ma córkę.