Doniesienia ze szwajcarskiej Lozanny, gdzie odbywają się rozmowy, są bardzo różne. Wczoraj optymistycznie wyrażali się dyplomaci z Wielkiej Brytanii, Chin i Rosji, ale nie brakowało też głosów sceptycznych.

Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow, który wczoraj opuścił rozmowy by udać się do Moskwy, zadeklarował, że zamierza dziś wrócić do Lozanny. Zdaniem Ławrowa istnieje duża szansa na to, że negocjacje zakończą się sukcesem.

Analityk amerykańskiego radia NPR Peter Kenyon, który jest w Lozannie, mówi, że sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie: „Jest dobrze, a potem wszystko się rozpada. Ale nawet jeśli zawrą ugodę, to i tak będą musieli przez trzy miesiące pracować nad szczegółami” - mówi. 

>>> Czytaj też: Iran stworzy bombę atomową? Netanjahu ostrzega świat

Na upływający dziś ostateczny termin naciskali Amerykanie, bo za dwa tygodnie zbiera się Kongres, który chce mieć dowody na postępy w negocjacjach. Rzeczywisty termin upływa z końcem czerwca.

Iran twierdzi, że cele programu atomowego są pokojowe. Zachód uważa, że Iran dąży do wyprodukowania bomby atomowej, i utrzymuje wobec tego kraju dotkliwe sankcje.